(Q. fr. II 12) Cycero do brata Kwintusa
Kumanum lub Pompejanum, maj r. 54
1. Dotąd otrzymałem od ciebie dwa listy: jeden datowany w chwili naszego rozstania1, drugi z Aryminum;
4 — tak charakteryzowali się aktorzy starożytni (może w tym wypadku dla podkreślenia białej karnacji barbarzynki z północy — role kobiece w tragedii grali mężczyźni).
5 Aluzja do prawniczego fachu Trebacjusza.
6 Brytanowie walczyli z dwukonnych rydwanów, których opis znajdujemy u Cezara.
1 Kwintus Cycero udał się śladem Trebacjusza do Cezara do Galii, gdzie, jak wiemy z Cezarowej Wojny gallickiej, oka-zał się dobrym oficerem sztabowym.
piszesz mi, że wysłałeś więcej, ale ja ich nie otrzymałem, W Kumanum i Pompejanum2, poza tym, że jestem tu bez ciebie, spędzam czas bardzo przyjemnie i zamierzam pozo-stać tu aż do 1 czerwca. Piszę owo dzieło O państwie3, o którym ci mówiłem; jest to praca trudna i żmudna. Lecz jeśli wypadnie zgodnie z moimi zamierzeniami, trud mój się opłaci; jeśli nie, wrzucę je do tego samego morza, na które patrzę w czasie pisania, i zabiorę się do czego innego, ponieważ nie umiem siedzieć bezczynnie4.
2. Starannie wypełnię twe polecenia, pozyskując sobie jednych ludzi, nie zrażając innych; najwięcej jednak bę-dzie mi leżało na sercu, abym codziennie widywał twego Cycerona 5, który jest także moim, abym śledził jak najczę-ściej jego postępy w nauce, a jeżeli mną nie pogardzi, zaofiaruję mu się za nauczyciela; nabyłem w tym względzie pewną
1. Dotąd otrzymałem od ciebie dwa listy: jeden datowany w chwili naszego rozstania1, drugi z Aryminum;
4 — tak charakteryzowali się aktorzy starożytni (może w tym wypadku dla podkreślenia białej karnacji barbarzynki z północy — role kobiece w tragedii grali mężczyźni).
5 Aluzja do prawniczego fachu Trebacjusza.
6 Brytanowie walczyli z dwukonnych rydwanów, których opis znajdujemy u Cezara.
1 Kwintus Cycero udał się śladem Trebacjusza do Cezara do Galii, gdzie, jak wiemy z Cezarowej Wojny gallickiej, oka-zał się dobrym oficerem sztabowym.
piszesz mi, że wysłałeś więcej, ale ja ich nie otrzymałem, W Kumanum i Pompejanum2, poza tym, że jestem tu bez ciebie, spędzam czas bardzo przyjemnie i zamierzam pozo-stać tu aż do 1 czerwca. Piszę owo dzieło O państwie3, o którym ci mówiłem; jest to praca trudna i żmudna. Lecz jeśli wypadnie zgodnie z moimi zamierzeniami, trud mój się opłaci; jeśli nie, wrzucę je do tego samego morza, na które patrzę w czasie pisania, i zabiorę się do czego innego, ponieważ nie umiem siedzieć bezczynnie4.
2. Starannie wypełnię twe polecenia, pozyskując sobie jednych ludzi, nie zrażając innych; najwięcej jednak bę-dzie mi leżało na sercu, abym codziennie widywał twego Cycerona 5, który jest także moim, abym śledził jak najczę-ściej jego postępy w nauce, a jeżeli mną nie pogardzi, zaofiaruję mu się za nauczyciela; nabyłem w tym względzie pewną
(Fam. VII 5) Cycero do Cezara
Rzym, kwiecień r. 54
Cycero przesyła pozdrowienie imperatorowi Cezarowi1. 1. Osądź sam, do jakiego stopnia jestem przekonany,
5 Titus Lucretius Carus (poł. I w.) — poeta-filozof; w swym poemacie De rerum natura dał wykład filozofii epikurejskiej. Jest to pierwsza znana nam wzmianka o tym poemacie. Wynika z niej, że obaj bracia Cyceronowie znali już ten utwór z początkiem r. 54. Jednak w ręce szerszej publiczności dostał się on dopiero w kilkanaście lat później. Istniała nawet tradycja twierdząca, że to Marek Cycero wydał go z papierów zmarłego poety.
6 wielkim talentem ... wiele sztuki — starożytni skłonni byli przeciwstawiać talent (jako przejaw wrodzonych zdolno-ści) sztuce, tj. nabytej technice pisarskiej. Cycero przyznaje Lukrecjuszowi jedno i drugie.
7 pisarza różnego od znanego historyka tegoż nazwiska. Jego poemat nawiązywał swym tytułem do imienia greckiego filozofa i poety działającego na Sycylii w V w.
8 Żart Cycerona polega na stwierdzeniu, że trzeba być bohaterem, aby przebrnąć przez poemat Salustiusza, bo czło-wiek o normalnej wrażliwości tego nie potrafi.
1 Kiedy ten list był pisany, Cezar bawił już od kilku lat w Galii, dokonując jej podboju. Stąd nosi jako zwycięski wódz tytuł imperatora, nadany mu przez wojsko. List sam, swobodny, a jednak wykwintny i na najwyższym literackim poziomie, wprowadza nas w stosunki, jakie łączyły adresata z Cyceronem.
że jesteś moim „drugim ja", i to nie tylko w
Cycero przesyła pozdrowienie imperatorowi Cezarowi1. 1. Osądź sam, do jakiego stopnia jestem przekonany,
5 Titus Lucretius Carus (poł. I w.) — poeta-filozof; w swym poemacie De rerum natura dał wykład filozofii epikurejskiej. Jest to pierwsza znana nam wzmianka o tym poemacie. Wynika z niej, że obaj bracia Cyceronowie znali już ten utwór z początkiem r. 54. Jednak w ręce szerszej publiczności dostał się on dopiero w kilkanaście lat później. Istniała nawet tradycja twierdząca, że to Marek Cycero wydał go z papierów zmarłego poety.
6 wielkim talentem ... wiele sztuki — starożytni skłonni byli przeciwstawiać talent (jako przejaw wrodzonych zdolno-ści) sztuce, tj. nabytej technice pisarskiej. Cycero przyznaje Lukrecjuszowi jedno i drugie.
7 pisarza różnego od znanego historyka tegoż nazwiska. Jego poemat nawiązywał swym tytułem do imienia greckiego filozofa i poety działającego na Sycylii w V w.
8 Żart Cycerona polega na stwierdzeniu, że trzeba być bohaterem, aby przebrnąć przez poemat Salustiusza, bo czło-wiek o normalnej wrażliwości tego nie potrafi.
1 Kiedy ten list był pisany, Cezar bawił już od kilku lat w Galii, dokonując jej podboju. Stąd nosi jako zwycięski wódz tytuł imperatora, nadany mu przez wojsko. List sam, swobodny, a jednak wykwintny i na najwyższym literackim poziomie, wprowadza nas w stosunki, jakie łączyły adresata z Cyceronem.
że jesteś moim „drugim ja", i to nie tylko w
(Fam. VII 1) Cycero do Marka Mariusza
Rzym, pierwsza połowa października r. 55
Marek Cycero przesyła pozdrowienie Markowi Mariuszowi.
1. Jeśli cierpienie fizyczne lub słabość zdrowia przeszkodziły ci w przybyciu na igrzyska1, przypiszę to raczej twemu szczęściu niż rozumowi; jeśli jednak uznałeś za godne pogardy to, co inni podziwiają, i choć ci stan zdrowia na to pozwalał, przyjechać nie chciałeś, cieszę się z obu powodów: że nie chorowałeś i żeś był równie zdrów na umyśle, lekceważąc to, co w innych budzi nieuzasadniony zachwyt — bylebyś tylko potrafił dobrze wykorzystać swój wolny czas, którym zresztą mogłeś się do syta roz-koszować, pozostawiony niemal zupełnie sam w tak mi-łym otoczeniu2. Nie wątpię zresztą, że w pokoju, skąd otworzyłeś sobie rozległy widok na ową scenerię stabiań-ską, przepędziłeś w tych dniach ranne godziny na przyjemnym czytaniu, podczas gdy ci, co cię tam zostawili, patrzyli sennie na pospolite sztuki. Resztę dnia trawiłeś na
1 Igrzyska te wyprawił Pompejusz z okazji poświęcenia wzniesionego przez siebie teatru oraz świątyni Wenus Zwy-cięskiej. Składały się na nie przedstawienia w teatrze oraz walki gladiatorów i polowania na dzikie zwierzęta. Rozwinięto przy tym nie znany poprzednio w Rzymie przepych, zresztą — sądząc z uwag Cycerona — w nie najlepszym guście. Wraże-nie jednak było tak wielkie, że o tych igrzyskach wspominają jeszcze znacznie później żyjący pisarze.
2 Mariusz przebywał wówczas w jakiejś swojej willi nad Zatoką
Marek Cycero przesyła pozdrowienie Markowi Mariuszowi.
1. Jeśli cierpienie fizyczne lub słabość zdrowia przeszkodziły ci w przybyciu na igrzyska1, przypiszę to raczej twemu szczęściu niż rozumowi; jeśli jednak uznałeś za godne pogardy to, co inni podziwiają, i choć ci stan zdrowia na to pozwalał, przyjechać nie chciałeś, cieszę się z obu powodów: że nie chorowałeś i żeś był równie zdrów na umyśle, lekceważąc to, co w innych budzi nieuzasadniony zachwyt — bylebyś tylko potrafił dobrze wykorzystać swój wolny czas, którym zresztą mogłeś się do syta roz-koszować, pozostawiony niemal zupełnie sam w tak mi-łym otoczeniu2. Nie wątpię zresztą, że w pokoju, skąd otworzyłeś sobie rozległy widok na ową scenerię stabiań-ską, przepędziłeś w tych dniach ranne godziny na przyjemnym czytaniu, podczas gdy ci, co cię tam zostawili, patrzyli sennie na pospolite sztuki. Resztę dnia trawiłeś na
1 Igrzyska te wyprawił Pompejusz z okazji poświęcenia wzniesionego przez siebie teatru oraz świątyni Wenus Zwy-cięskiej. Składały się na nie przedstawienia w teatrze oraz walki gladiatorów i polowania na dzikie zwierzęta. Rozwinięto przy tym nie znany poprzednio w Rzymie przepych, zresztą — sądząc z uwag Cycerona — w nie najlepszym guście. Wraże-nie jednak było tak wielkie, że o tych igrzyskach wspominają jeszcze znacznie później żyjący pisarze.
2 Mariusz przebywał wówczas w jakiejś swojej willi nad Zatoką
(Fam. XIII 6 b) Cycero do Kwintusa Waleriusza Orki
Rzym, połowa r. 56
Marek Cycero przesyła pozdrowienie Kwintusowi Wa-leriuszowi Orce, synowi Kwintusa 1.
Publiusz Korneliusz, który ci odda ten list, został mi polecony przez Publiusza Kuspiusza 2; wiesz niewątpliwie, jak mu dobrze życzę i jak mu jestem zobowiązany. Proszę cię bardzo, abyś dołożył starań, żeby na skutek tego polecenia Kuspiusz jak najprędzej, jak najczęściej i jak naj-goręcej składał mi dzięki. Bądź
Marek Cycero przesyła pozdrowienie Kwintusowi Wa-leriuszowi Orce, synowi Kwintusa 1.
Publiusz Korneliusz, który ci odda ten list, został mi polecony przez Publiusza Kuspiusza 2; wiesz niewątpliwie, jak mu dobrze życzę i jak mu jestem zobowiązany. Proszę cię bardzo, abyś dołożył starań, żeby na skutek tego polecenia Kuspiusz jak najprędzej, jak najczęściej i jak naj-goręcej składał mi dzięki. Bądź
(Att. IV 5) Cycero do Attyka
Ancjum, czerwiec r. 56
1. Jak to? Czy przypuszczasz, że ja wolę, żeby kto inny raczej czytał i chwalił moje pisma niż ty? Dlaczego więc posłałem komuś pierwej niż tobie? Nalegał na mnie ten, komu posłałem, a nie miałem kopii. A poza tym — cóż? (od dawna już przeżuwam kęs, który będę musiał przełknąć) mało chwalebna wydawała mi się taka pali-nodia1. Lecz trzeba się pożegnać ze słusznymi, sprawiedliwymi, uczciwymi zasadami! Nie uwierzysz, jaka jest przewrotność tych przewodnich mężów2, jak oni chcą się nazywać, i którymi mogliby zostać, gdyby mieli choć tro-chę uczciwości. Już raz to odczułem i poznałem, zwiedzio-1 Cycero ma tu na myśli swoją mowę pt. O prowincjach konsularnych, w której bez zastrzeżeń, choć wbrew przekonaniu, poparł politykę triumwirów, zwalczaną przez partię sena-torską, swój dawny obóz polityczny. Palinodia znaczy po grecku „odwołanie". Terminem tym określano w starożytności utwór oznaczający sprostowanie, wycofanie się z poprzednio zajętego stanowiska (por. u nas Antymonachomachię Krasickiego w stosunku do Monachomachii). Niepodobna zaprzeczyć, że list ten, chętnie wykorzystywany przez wrogów Cycerona, jest dokumentem jego oportunistycznych w tej chwili nastrojów.
2 przewodnich mężów — mowa o partii senackiej.
ny, opuszczony i zdradzony przez nich. Postanowiłem jednak iść z nimi razem w sprawach publicznych. Ale zostali tacy sami, jak byli, ja zaś z trudem zmądrzałem nareszcie za twoją sprawą.
2.
1. Jak to? Czy przypuszczasz, że ja wolę, żeby kto inny raczej czytał i chwalił moje pisma niż ty? Dlaczego więc posłałem komuś pierwej niż tobie? Nalegał na mnie ten, komu posłałem, a nie miałem kopii. A poza tym — cóż? (od dawna już przeżuwam kęs, który będę musiał przełknąć) mało chwalebna wydawała mi się taka pali-nodia1. Lecz trzeba się pożegnać ze słusznymi, sprawiedliwymi, uczciwymi zasadami! Nie uwierzysz, jaka jest przewrotność tych przewodnich mężów2, jak oni chcą się nazywać, i którymi mogliby zostać, gdyby mieli choć tro-chę uczciwości. Już raz to odczułem i poznałem, zwiedzio-1 Cycero ma tu na myśli swoją mowę pt. O prowincjach konsularnych, w której bez zastrzeżeń, choć wbrew przekonaniu, poparł politykę triumwirów, zwalczaną przez partię sena-torską, swój dawny obóz polityczny. Palinodia znaczy po grecku „odwołanie". Terminem tym określano w starożytności utwór oznaczający sprostowanie, wycofanie się z poprzednio zajętego stanowiska (por. u nas Antymonachomachię Krasickiego w stosunku do Monachomachii). Niepodobna zaprzeczyć, że list ten, chętnie wykorzystywany przez wrogów Cycerona, jest dokumentem jego oportunistycznych w tej chwili nastrojów.
2 przewodnich mężów — mowa o partii senackiej.
ny, opuszczony i zdradzony przez nich. Postanowiłem jednak iść z nimi razem w sprawach publicznych. Ale zostali tacy sami, jak byli, ja zaś z trudem zmądrzałem nareszcie za twoją sprawą.
2.
(Att. IV 3) Cycero do Attyka
Rzym, 23 listopada r. 57
1. Wiem z pewnością, że pragniesz się dowiedzieć, co się tu dzieje, i to ode mnie; nie dlatego, żeby wiadomości o wypadkach odbywających się w oczach wszystkich były pewniejsze, gdy ja je opiszę, niż gdy ci je opiszą lub opowiedzą inni; ale chcesz zobaczyć z mego listu, jak ja się odnoszę do tych wypadków, jaki jest w tym czasie nastrój mojej duszy i w ogóle warunki życia.
2. 3 listopada uzbrojeni ludzie wypędzili robotników z mego placu 1; zniszczyli portyk Katulusa, który odbudowywano zgodnie z uchwałą senatu i według umowy zawartej przez konsulów, a wyprowadzono już prawie pod dach; dom mego brata Kwintusa najpierw uszkodzono ka-18 Cycero ma tu zapewne na myśli zabiegi o wysokość
odszkodowania, które dały — jego zdaniem — zupełnie niedostateczne wyniki. 1 Por. listy 48 i 49.
mieniami rzucanymi z mego placu, a potem z rozkazu Klo-diusza podpalono; podpalono go przy pomocy pochodni w oczach całego miasta, przy jękach i skargach — nie powiem — ludzi uczciwych, bo nie wiem, czy jeszcze tacy istnieją, ale po prostu wszystkich. Tamten miotał się w szale, zaś po tym ataku szaleństwa myślał tylko o wyrżnięciu swoich nieprzyjaciół, i obchodził dzielnicę po dzielnicy, kusząc otwarcie niewolników nadzieją wolno-ści 2. Bo przedtem, kiedy usiłował uchylić się od sądu3, miał sprawę trudną co prawda i zdecydowanie złą, ale jednak sprawę; mógł się wypierać, mógł zwalać na innych, mógł też nawet bronić pewnych punktów
1. Wiem z pewnością, że pragniesz się dowiedzieć, co się tu dzieje, i to ode mnie; nie dlatego, żeby wiadomości o wypadkach odbywających się w oczach wszystkich były pewniejsze, gdy ja je opiszę, niż gdy ci je opiszą lub opowiedzą inni; ale chcesz zobaczyć z mego listu, jak ja się odnoszę do tych wypadków, jaki jest w tym czasie nastrój mojej duszy i w ogóle warunki życia.
2. 3 listopada uzbrojeni ludzie wypędzili robotników z mego placu 1; zniszczyli portyk Katulusa, który odbudowywano zgodnie z uchwałą senatu i według umowy zawartej przez konsulów, a wyprowadzono już prawie pod dach; dom mego brata Kwintusa najpierw uszkodzono ka-18 Cycero ma tu zapewne na myśli zabiegi o wysokość
odszkodowania, które dały — jego zdaniem — zupełnie niedostateczne wyniki. 1 Por. listy 48 i 49.
mieniami rzucanymi z mego placu, a potem z rozkazu Klo-diusza podpalono; podpalono go przy pomocy pochodni w oczach całego miasta, przy jękach i skargach — nie powiem — ludzi uczciwych, bo nie wiem, czy jeszcze tacy istnieją, ale po prostu wszystkich. Tamten miotał się w szale, zaś po tym ataku szaleństwa myślał tylko o wyrżnięciu swoich nieprzyjaciół, i obchodził dzielnicę po dzielnicy, kusząc otwarcie niewolników nadzieją wolno-ści 2. Bo przedtem, kiedy usiłował uchylić się od sądu3, miał sprawę trudną co prawda i zdecydowanie złą, ale jednak sprawę; mógł się wypierać, mógł zwalać na innych, mógł też nawet bronić pewnych punktów
(Att. IV 1) Cycero do Attyka Rzym
połowa września r. 57
1. Skoro tylko przybyłem do Rzymu i znalazł się czło-wiek, któremu mogłem bezpiecznie powierzyć list do ciebie, uznałem za swój pierwszy obowiązek złożyć ci — wobec twej nieobecności — podziękowanie za swój powrót1.
1 Cycero dowiedział się właśnie o próbie przedłożenia ludowi w dn. 23 wniosku o jego odwołanie z wygnania, która nie powiodła się na skutek zamieszek wznieconych przez Klo-diusza.
1 Te podziękowania w dalszym ciągu brzmią dosyć dziwnie, trochę jak wymówki; ale trzeba też pamiętać, że następujący
Przekonałem się bowiem, prawdę mówiąc, że udzielając mi rad nie byłeś ani mężniejszy, ani rozumniejszy ode mnie, a także, odpowiednio do mego dawnego dla ciebie szacunku, nie byłeś zbyt gorliwy w dbałości o moje ocalenie. Lecz jednocześnie, będąc z początku uczestnikiem mego błędu, a raczej szaleństwa i zbytecznego strachu, niezmiernie cierpiałeś z powodu naszej rozłąki i dołożyłeś wszelkich starań, pilności, gorliwości i trudu, aby uzyskać mój powrót.
2. Toteż mogę cię zapewnić z całą szczerością, że wśród największej radości i najbardziej upragnionych życzeń do zupełnego szczęścia brakowało mi tylko twego widoku, a raczej twego uścisku. Gdy raz już to osiągnę, uznam się za niegodnego odzyskanego szczęścia, jeśli pozwolę się go pozbawić i jeśli nie postaram się powetować sobie straconych przyjemności płynących z obcowania z tobą.
3. Jeśli
1. Skoro tylko przybyłem do Rzymu i znalazł się czło-wiek, któremu mogłem bezpiecznie powierzyć list do ciebie, uznałem za swój pierwszy obowiązek złożyć ci — wobec twej nieobecności — podziękowanie za swój powrót1.
1 Cycero dowiedział się właśnie o próbie przedłożenia ludowi w dn. 23 wniosku o jego odwołanie z wygnania, która nie powiodła się na skutek zamieszek wznieconych przez Klo-diusza.
1 Te podziękowania w dalszym ciągu brzmią dosyć dziwnie, trochę jak wymówki; ale trzeba też pamiętać, że następujący
Przekonałem się bowiem, prawdę mówiąc, że udzielając mi rad nie byłeś ani mężniejszy, ani rozumniejszy ode mnie, a także, odpowiednio do mego dawnego dla ciebie szacunku, nie byłeś zbyt gorliwy w dbałości o moje ocalenie. Lecz jednocześnie, będąc z początku uczestnikiem mego błędu, a raczej szaleństwa i zbytecznego strachu, niezmiernie cierpiałeś z powodu naszej rozłąki i dołożyłeś wszelkich starań, pilności, gorliwości i trudu, aby uzyskać mój powrót.
2. Toteż mogę cię zapewnić z całą szczerością, że wśród największej radości i najbardziej upragnionych życzeń do zupełnego szczęścia brakowało mi tylko twego widoku, a raczej twego uścisku. Gdy raz już to osiągnę, uznam się za niegodnego odzyskanego szczęścia, jeśli pozwolę się go pozbawić i jeśli nie postaram się powetować sobie straconych przyjemności płynących z obcowania z tobą.
3. Jeśli
(Fam. V 4) Cycero do Kwintusa Metellusa Dyrrachium
Połowa stycznia 57 r.
Marek Cycero przesyła pozdrowienia konsulowi Kwintusowi Metellusowi 1.
1. Listy mego brata Kwintusa i mego bliskiego przyjaciela, Tytusa Pomponiusza, wzbudziły we mnie tyle nadziei, że liczyłem na twoje poparcie nie mniej niż na poparcie twego kolegi2. Natychmiast więc napisałem do ciebie list, w którym, jak tego wymagało moje położenie, dziękowałem ci i prosiłem o poparcie na przyszłość. Do-wiedziałem się następnie, nie tyle z listów moich najbliż-szych, ile z rozmów z ludźmi, którzy tu przyjeżdżali, że twoje zamiary uległy zmianie; w tych warunkach nie śmiałem naprzykrzać ci się listami.
2. Teraz jednak brat mój Kwintus przysłał mi w liście tekst twojej tak łagodnej mowy wygłoszonej w senacie; ośmielony tym, zdecydowałem się napisać do ciebie; pro-szę cię gorąco — o ile jest to zgodne z twymi zamiarami — abyś raczej bronił swych bliskich wraz ze mną, niż napadał na mnie dla zaspokojenia zuchwałego okrucień-stwa niektórych swych krewnych 3. Umiałeś przezwyciężyć swą nieprzyjaźń dla dobra państwa; czyż dasz się nakłonić do tego, aby uczynić zadość cudzej wrogości na szkodę rzeczypospolitej? Jeśli, powodując się jedynie dobrocią, oka-1 — konsul r. 57, który właśnie (1 stycznia) objął urzędo-wanie i na jednym z pierwszych posiedzeń senatu zajął wzglę-dem powrotu Cycerona stanowisko dość przychylne.
2 — Publius Lentulus Spinther, por. list 37, przyp. 1.
3 Mowa o Klodiuszu, który był
Marek Cycero przesyła pozdrowienia konsulowi Kwintusowi Metellusowi 1.
1. Listy mego brata Kwintusa i mego bliskiego przyjaciela, Tytusa Pomponiusza, wzbudziły we mnie tyle nadziei, że liczyłem na twoje poparcie nie mniej niż na poparcie twego kolegi2. Natychmiast więc napisałem do ciebie list, w którym, jak tego wymagało moje położenie, dziękowałem ci i prosiłem o poparcie na przyszłość. Do-wiedziałem się następnie, nie tyle z listów moich najbliż-szych, ile z rozmów z ludźmi, którzy tu przyjeżdżali, że twoje zamiary uległy zmianie; w tych warunkach nie śmiałem naprzykrzać ci się listami.
2. Teraz jednak brat mój Kwintus przysłał mi w liście tekst twojej tak łagodnej mowy wygłoszonej w senacie; ośmielony tym, zdecydowałem się napisać do ciebie; pro-szę cię gorąco — o ile jest to zgodne z twymi zamiarami — abyś raczej bronił swych bliskich wraz ze mną, niż napadał na mnie dla zaspokojenia zuchwałego okrucień-stwa niektórych swych krewnych 3. Umiałeś przezwyciężyć swą nieprzyjaźń dla dobra państwa; czyż dasz się nakłonić do tego, aby uczynić zadość cudzej wrogości na szkodę rzeczypospolitej? Jeśli, powodując się jedynie dobrocią, oka-1 — konsul r. 57, który właśnie (1 stycznia) objął urzędo-wanie i na jednym z pierwszych posiedzeń senatu zajął wzglę-dem powrotu Cycerona stanowisko dość przychylne.
2 — Publius Lentulus Spinther, por. list 37, przyp. 1.
3 Mowa o Klodiuszu, który był
(Fam. XIV 3) Cycero do rodziny
Dyrrachium, 29 listopada r. 58
Tulliusz przesyła pozdrowienia drogiej Terencji, Tullii i Cyceronowi
1. Twoje trzy listy, które otrzymałem od Arystokryta, niemal zupełnie rozmokły od mych łez. Ból, moja droga Te-rencjo, niemal mnie zabija, a dręczą mnie nie tyle moje własne nieszczęścia, ile twoje i wasze. Jestem o tyle nie-szczęśliwszy od ciebie, tak przecie nieszczęśliwej, że nasza klęska jest wspólna dla nas obojga, ale wina jest wy-łącznie moja. Obowiązkiem moim było albo uniknąć nie-bezpieczeństwa przez przyjęcie stanowiska legata1, albo stawić opór czynnie przy użyciu wszelkich środków, albo wreszcie paść mężnie. Nic nie mogło być bardziej nędzne-go, podłego, mniej mnie godnego od mego postępowania.
2. Toteż ból i wstyd jednako mnie zadręczają. Wstydzę się, że nie oddałem na usługi mej najlepszej żony i moich tak uroczych dzieci ani męstwa ani koniecznej energii. Dzień i noc mam przed oczyma wasze żałobne suknie, wasz smutek, twoje wątłe zdrowie; a tymczasem nadzieja ocalenia jest bardzo nikła. Nieprzyjaciół mam wielu, a zawistni są prawie wszyscy. Trudno mnie było wygnać, lecz łatwo jest memu powrotowi przeszkodzić. Dopóki jednak wy zachowacie nadzieję, ja się nie poddam, aby się nie zdawało, że wszystko przepadło z mojej winy.
3. Bardzo łatwo jest mi teraz żyć w bezpieczeństwie — o co się niepokoisz; bo przecież i moi nieprzyjaciele pra-gną, abym żył w takiej nędzy; postąpię jednak według
1 Cezar udający
Tulliusz przesyła pozdrowienia drogiej Terencji, Tullii i Cyceronowi
1. Twoje trzy listy, które otrzymałem od Arystokryta, niemal zupełnie rozmokły od mych łez. Ból, moja droga Te-rencjo, niemal mnie zabija, a dręczą mnie nie tyle moje własne nieszczęścia, ile twoje i wasze. Jestem o tyle nie-szczęśliwszy od ciebie, tak przecie nieszczęśliwej, że nasza klęska jest wspólna dla nas obojga, ale wina jest wy-łącznie moja. Obowiązkiem moim było albo uniknąć nie-bezpieczeństwa przez przyjęcie stanowiska legata1, albo stawić opór czynnie przy użyciu wszelkich środków, albo wreszcie paść mężnie. Nic nie mogło być bardziej nędzne-go, podłego, mniej mnie godnego od mego postępowania.
2. Toteż ból i wstyd jednako mnie zadręczają. Wstydzę się, że nie oddałem na usługi mej najlepszej żony i moich tak uroczych dzieci ani męstwa ani koniecznej energii. Dzień i noc mam przed oczyma wasze żałobne suknie, wasz smutek, twoje wątłe zdrowie; a tymczasem nadzieja ocalenia jest bardzo nikła. Nieprzyjaciół mam wielu, a zawistni są prawie wszyscy. Trudno mnie było wygnać, lecz łatwo jest memu powrotowi przeszkodzić. Dopóki jednak wy zachowacie nadzieję, ja się nie poddam, aby się nie zdawało, że wszystko przepadło z mojej winy.
3. Bardzo łatwo jest mi teraz żyć w bezpieczeństwie — o co się niepokoisz; bo przecież i moi nieprzyjaciele pra-gną, abym żył w takiej nędzy; postąpię jednak według
1 Cezar udający
(Att. III 18) Cycero do Attyka
Tessalonika, pierwsza połowa
września r. 58
1. Wzbudziłeś we mnie niemałe oczekiwanie, pisząc, że Warro zapewnił cię po przyjacielsku, iż Pompejusz zajmie się z pewnością moją sprawą i gdy tylko otrzyma oczekiwany list od Cezara, wysunie nawet wnioskodawcę. Czy to wszystko spełzło na niczym? Czy Cezar w liście się sprzeciwił? Czy może jest jeszcze jakaś nadzieja? Napisałeś mi jeszcze, że on powiedział, iż stanie się to po wyborach".
2. Jeżeli zdajesz sobie sprawę, jak wielkie nieszczęście mnie spotkało, i jeżeli uważasz to za swój ludzki obowią-zek, donieś mi o wszystkim, co dotyczy mej sprawy. Bo brat mój Kwintus, człowiek godny podziwu i tak gorąco mnie kochający, pisze mi listy pełne nadziei, lękając się, jak sądzę, mego upadku ducha. Twoje listy są rozmaite: nie chcesz, żebym się pogrążał w rozpaczy ani żebym się cieszył nieuzasadnioną nadzieją. Błagam cię, donoś mi o wszystkim, co tylko możesz zauważyć.
42. (FAM. XIV
września r. 58
1. Wzbudziłeś we mnie niemałe oczekiwanie, pisząc, że Warro zapewnił cię po przyjacielsku, iż Pompejusz zajmie się z pewnością moją sprawą i gdy tylko otrzyma oczekiwany list od Cezara, wysunie nawet wnioskodawcę. Czy to wszystko spełzło na niczym? Czy Cezar w liście się sprzeciwił? Czy może jest jeszcze jakaś nadzieja? Napisałeś mi jeszcze, że on powiedział, iż stanie się to po wyborach".
2. Jeżeli zdajesz sobie sprawę, jak wielkie nieszczęście mnie spotkało, i jeżeli uważasz to za swój ludzki obowią-zek, donieś mi o wszystkim, co dotyczy mej sprawy. Bo brat mój Kwintus, człowiek godny podziwu i tak gorąco mnie kochający, pisze mi listy pełne nadziei, lękając się, jak sądzę, mego upadku ducha. Twoje listy są rozmaite: nie chcesz, żebym się pogrążał w rozpaczy ani żebym się cieszył nieuzasadnioną nadzieją. Błagam cię, donoś mi o wszystkim, co tylko możesz zauważyć.
42. (FAM. XIV