(Q. FR. I 3)
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
Zaszczyty i przyjemności; ode mnie zaś spada na ciebie cierpienie z powodu mej klęski, obawa o twoją własną przyszłość, tęsknota, smutek, samotność. Nie chciałem cię widzieć? Przeciwnie, nie chciałem, żebyś ty mnie zobaczył. Ujrzałbyś przecież nie swego brata, nie tego, któregoś zostawił, któregoś znał, nie tego, z którym się rozstałeś, płacząc z płaczącym, kiedyś odjeżdżał, a on cię odprowadzał; ujrzałbyś nawet nie jego ślad, nie jego podobiznę, lecz jakiś obraz żywego trupa. Obyś przedtem mógł zobaczyć mnie zmarłego lub usłyszał o mojej śmierci! O, gdybym cię zostawił tak, abyś mógł przeżyć nie tylko mnie, ale i moją godność!
2. Lecz przysięgam na wszystkich bogów, że jedno słowo przeszkodziło mi w zadaniu sobie śmierci: wszyscy uważali, że w moim życiu zawarta jest cząstka twego. W tym właśnie zgrzeszyłem i pobłądziłem. Bo gdybym zginął, saoa moja śmierć łatwo by obroniła moją brater-ską miłość dla ciebie; a tymczasem dopuściłem do tego, że choć żyję, brak ci mnie, choć żyję, potrzebujesz pomocy obcych i w obliczu niebezpieczeństw domowych1 milczy mój głos, który tyle razy obronił ludzi zupełnie mi obcych. Jeśli więc teraz niewolnicy moi przybyli do ciebie bez listu, widzisz, że z pewnością nie gniew był tego przyczyną, lecz moje przygnębienie, niewyczerpane potoki łez i moja rozpacz.
3. Czy wiesz, z jakim płaczem pisałem ten list? Jestem pewien, że tyleż łez wylewasz przy jego czytaniu. Czyż mogę choć przez chwilę o
2. Lecz przysięgam na wszystkich bogów, że jedno słowo przeszkodziło mi w zadaniu sobie śmierci: wszyscy uważali, że w moim życiu zawarta jest cząstka twego. W tym właśnie zgrzeszyłem i pobłądziłem. Bo gdybym zginął, saoa moja śmierć łatwo by obroniła moją brater-ską miłość dla ciebie; a tymczasem dopuściłem do tego, że choć żyję, brak ci mnie, choć żyję, potrzebujesz pomocy obcych i w obliczu niebezpieczeństw domowych1 milczy mój głos, który tyle razy obronił ludzi zupełnie mi obcych. Jeśli więc teraz niewolnicy moi przybyli do ciebie bez listu, widzisz, że z pewnością nie gniew był tego przyczyną, lecz moje przygnębienie, niewyczerpane potoki łez i moja rozpacz.
3. Czy wiesz, z jakim płaczem pisałem ten list? Jestem pewien, że tyleż łez wylewasz przy jego czytaniu. Czyż mogę choć przez chwilę o
Strony: