Pierwsza mowa przeciw Katylinie

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

zapadną w wasze umysły i serca. Gdyby ojczyzna, która mi jest
stokroć droższa nad życie, gdyby cała Italia, cała rzeczpospolita tak się do
mnie odezwała: „Co robisz, Marku Tulliuszu? Człowiekowi, którego uzna-
łeś za wroga, w którym widzisz przywódcę przyszłej rebelii, którego roz-
kazów, jak wiesz, oczekują w obozie nieprzyjaciół, który jest organizatorem
i głową zbrodniczego spisku, który buntuje niewolników i zrujnowanych
obywateli — takiemu człowiekowi ty pozwolisz spokojnie odejść, aby
mówiono, że zamiast wydalić go z miasta, sam go do Rzymu wpuściłeś? Nie
każesz go zakuć w kajdany, powlec na stracenie, poddać za karę najsroższym
męczarniom? Co cię jeszcze wstrzymuje? Czyżby obyczaj przodków? Toż
w naszym państwie bardzo często nawet ludzie prywatni karali śmiercią
niebezpiecznych obywateli. Czy może ustawy, którymi obwarowano gar-
dłowe sprawy obywateli rzymskich? 25 Toż ludzie, którzy sprzeniewierzyli
się rzeczypospolitej, nigdy nie zachowywali w tym mieście praw obywatel-
skich. Czy boisz się nienawiści potomnych? Zaiste, pięknie odwdzięczasz się
narodowi rzymskiemu, który ciebie, człowieka o osobistym rozgłosie nie
popartym zasługami przodków, tak szybko wyniósł do najwyższej godno-
ści po wszystkich stopniach urzędniczej kariery — jeśli z obawy przed nie-
24 Aluzja do uniewinniającego wyroku w procesie o morderstwo w 64 r.
25 Obywatelowi rzymskiemu,


Strony: