O naturze bogów

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

uznaliśmy
za najlepsze. I cóż doprawdy? Kogóż do wyrażenia
zgody na moje ujęcie nie przymusi tak harmonijny,
tak ścisły i tak trwały związek między różnymi zja-
wiskami? Czy ziemia mogłaby sama kwitnąć przez
pewien czas, a potem znów drętwieć od zimna?
Albo czy przy tylu zmieniających się same przez się
rzeczach słońce wiedziałoby, że w dniach letniego
i zimowego przesilenia dnia z nocą trzeba zbliżać się
lub oddalać? Albo czy wschód i zachód księżyca
mógłby powodować przypływy i odpływy morza
tudzież zatok morskich? Albo czy przy jednym
choćby obrocie całego nieba gwiazdy mogłyby za-
chować rozmaite drogi swojego biegu? Wszystko to
na pewno nie mogłoby się odbywać w takiej zgod-
ności między różnymi częściami wszechświata, gdyby
nie utrzymywał tego w całości jeden ciągle trwający
boski duch ożywczy.
Jeśli się o tych rzeczach rozprawia obszerniej
i dokładniej, jak to i ja mam zamiar uczynić, łatwiej
unika się napaści ze strony akademików. Jeśli zaś
zwyczajem Zenona ujmuje się je krócej i w sposób
bardziej zwarty, są więcej wystawione na zarzuty.
Bo jak płynąca woda prawie lub wcale się nie psuje,
a zamknięta psuje się łatwo, tak w potoku wymowy
zarzuty krytyków niejako rozpuszczają się, podczas
gdy wywód zwarty i krótki niełatwo może się od
nich obronić. Owóż więc to, o czym ja mówię


Strony: