O naturze bogów

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

albo doskonalszego od dobroci czy
życzliwości? Jeśli chcecie zabrać bóstwu tę właś-
ciwość, znaczy to, że pragniecie, by nikt — ani
inny bóg, ani człowiek — nie był mu drogi, by nikogo
nie kochało i nikogo nie poważało. Stąd wynika,
że bogowie nie tylko gardzą ludźmi, ale i sami
gardzą sobą wzajemnie. O ileż lepiej postę-
pują stoicy, których wy tak ganicie! Uważają
mianowicie, że wszyscy mędrcy, choćby się nie znali,
są przyjaciółmi; albowiem nie ma nic godniejszego
miłości niżli cnota i kto ją posiędzie, będzie przez
nas kochany, gdziekolwiek się znajdzie. Ileż złego
natomiast wyrządzacie wy, którzy przysługi i ży-
czliwość zaliczacie do słabości! Bo iżby pominąć
tu sprawę mocy i natury bogów, czyż o ludziach
przynajmniej nie utrzymujecie, że gdyby nie byli
słabi, nigdy nie staliby się dobroczynni i życzliwi?
ludzi dobrych nie łączy naturalne uczucie mi-
łości? Drogi już jest sam wyraz amor, czyli „miłość",
od którego to wyrazu pochodzi słowo amicitia, czyli
„przyjaźń". Jeśli sprowadzimy ją do naszej własnej
korzyści, a nie będziemy kierowali się pożytkiem
tego, kogo miłujemy, nie będzie to przyjaźń, lecz
jakieś kupczenie swymi zyskami. W ten sposób ko-
chamy łąki, pola i trzody, ponieważ ciągniemy z nich
zyski; ale miłość i przyjaźń między ludźmi jest bez-
interesowna. O ileż bardziej


Strony: