O naturze bogów

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

obliczyć; że jest ona wi-
dzeniem dostrzegalnym w związku z kolejnym prze-
chodzeniem równokształtnych wizerunków oraz że
przebywanie takich równokształtnych, składających
się z niezliczonej liczby atomów, wizerunków, nigdy
nie ustaje, co sprawia, że zatopiona w te obrazy
myśl nasza poczytuje ową istotę za szczęśliwą
i wieczną. Ale na tychże samych bogów, o których
mówimy!—cóż to jest takiego wreszcie? Bo jeśli
bóstwa są uchwytne tylko dla umysłu, przy czym
nie mają żadnej gęstości ani wydatności, to co za
różnica, czy myślimy o hipocentaurze, czy też
o bóstwie? Jako że inni filozofowie nazywają wszel-
kie tego rodzaju wyobrażenia czczym urojeniem, ale
wy określacie to jako przybywanie i wstępowanie
obrazów do naszych umysłów. Kiedy więc zdaje
mi się, że widzę Tyberiusza Grakchusa przemawia-
jącego na Kapitolu do ludu i zbierającego głosy
w sprawie Marka Oktawiusza, nazywam to czczym
przywidzeniem; ty zaś twierdzisz, że po Grakchu-
sie i Oktawiuszu pozostały jakieś obrazy, które za-
równo przyszły na Kapitol, jak dostały się do mego
umysłu. To samo, jak mówisz, dzieje się z bóstwem,
którego często nasuwający się widok oddziaływa na
nasze umysły; stąd dowiadujemy się, że bogowie są
szczęśliwi i wiekuiści. Przypuśćmy, że obrazy na-
wiedzające nasze umysły istnieją rzeczywiście. W ta-
kim razie daje


Strony: