O naturze bogów

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

gady napędzane przez afrykański wiatr
z Pustyni Libijskiej i zjadając je, dzięki czemu gady
te ani nie wyrządzają szkody swoimi ukąszeniami,
ani nie szkodzą po zabiciu swoim smrodem. Mogę
opowiedzieć też o użyteczności ichneumonów, kro-
kodyli i kotów, lecz nie chcę być rozwlekły. Wy-
ciągam tedy wniosek: barbarzyńcy uświęcili owe
zwierzęta ze względu na ich dobrodziejstwa; co się
zaś tyczy waszych bogów, to nie widać nie tylko
żadnego ich dobrodziejstwa, ale zgoła żadnego czynu.
„Bóg — powiada Epikur — nie ma nic do roboty".
Pogląd zaiste jak u rozpieszczonego dziecka: nie ma
nic lepszego nad próżnowanie! Ale przecież i próż-
nującym dzieciom sprawia przyjemność zajęcie się
jakąś zabawą. Czy możemy więc przyjąć, iż próż-
nujące bóstwo do tego stopnia odrętwiało w bez-
czynności, że gdyby poruszyło się, balibyśmy się, iżby
nie przestało doznawać szczęścia? Ujęcie to nie
tylko bogów pozbawia wszelkiego ruchu oraz właści-
wej dla nich działalności, lecz także ludzi czyni
gnuśnymi, skoro nawet bóstwo podejmując jakieś
czynności nie może czuć się szczęśliwe.
Lecz niech już będzie tak, jak chcecie: bóstwo
jest obrazem i podobieństwem człowieka. Ale gdzie
jest jego mieszkanie i siedziba, gdzie ma ono swój
dom? Jaki jest dalej jego sposób życia? Na czym
polega jego szczęśliwość, o której mówicie?


Strony: