Mowa w sprawie naczelnego dowództwa Gnejusza Pompejusza
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
nie tylko męstwa, którym Pom-
pejusz szczególnie się odznacza, lecz nadto wielu innych ważnych zalet. Nie-
podobna, by wódz nasz, przebywając w Azji, Cylicji, Syrii i innych króle-
stwach położonych w głębi lądu, myślał jedynie o wrogu i własnej sławie.
37 W 81 r. po zwycięstwie w Afryce i w 71 r. po ostatecznym rozbiciu wojsk Sertoriu-
sza; przyznanie triumfu Pompejuszowi było sprzeczne z dotychczasową praktyką gdyż przy-
wilej ten przysługiwał jedynie byłym konsulom i pretorom.
Zresztą jeśli są nawet ludzie, którym poczucie przyzwoitości nakazuje
większą wstrzemięźliwość, to wobec tłumu chciwców i tak tego nikt nie
zauważa. Trudno wyrazić, Kwiryci, jaką nienawiść żywią do nas obce na-
rody na skutek bezprawia i samowoli ludzi, których wysyłaliśmy do nich
w ciągu ostatnich lat jako naczelnych wodzów. Sądzicie, że dla naszych
urzędników jakiś przybytek w tych krajach był święty, jakieś miasto nie-
tykalne, jakiś dom dość zamknięty i obwarowany? Nie dość na tym: poszu-
kują bogatych i zasobnych miast i wiedzeni żądzą łupu wszczynają z nimi
wojnę. Sam chętnie pomówiłbym o tym z tak wybitnymi i znanymi ludź-
mi jak Kwintus Katullus i Hortensjusz, gdyż znają oni rany sprzymierzeń-
ców, widzą ich klęski, słyszą narzekania. Po cóż, zdaniem waszym, wysy-
łacie wojsko: w obronie sprzymierzeńców — przeciw wrogom, czy też pod
pozorem walki z wrogami — przeciw
pejusz szczególnie się odznacza, lecz nadto wielu innych ważnych zalet. Nie-
podobna, by wódz nasz, przebywając w Azji, Cylicji, Syrii i innych króle-
stwach położonych w głębi lądu, myślał jedynie o wrogu i własnej sławie.
37 W 81 r. po zwycięstwie w Afryce i w 71 r. po ostatecznym rozbiciu wojsk Sertoriu-
sza; przyznanie triumfu Pompejuszowi było sprzeczne z dotychczasową praktyką gdyż przy-
wilej ten przysługiwał jedynie byłym konsulom i pretorom.
Zresztą jeśli są nawet ludzie, którym poczucie przyzwoitości nakazuje
większą wstrzemięźliwość, to wobec tłumu chciwców i tak tego nikt nie
zauważa. Trudno wyrazić, Kwiryci, jaką nienawiść żywią do nas obce na-
rody na skutek bezprawia i samowoli ludzi, których wysyłaliśmy do nich
w ciągu ostatnich lat jako naczelnych wodzów. Sądzicie, że dla naszych
urzędników jakiś przybytek w tych krajach był święty, jakieś miasto nie-
tykalne, jakiś dom dość zamknięty i obwarowany? Nie dość na tym: poszu-
kują bogatych i zasobnych miast i wiedzeni żądzą łupu wszczynają z nimi
wojnę. Sam chętnie pomówiłbym o tym z tak wybitnymi i znanymi ludź-
mi jak Kwintus Katullus i Hortensjusz, gdyż znają oni rany sprzymierzeń-
ców, widzą ich klęski, słyszą narzekania. Po cóż, zdaniem waszym, wysy-
łacie wojsko: w obronie sprzymierzeńców — przeciw wrogom, czy też pod
pozorem walki z wrogami — przeciw
Strony: