Mowa w obronie poety Archiasza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

daleko bowiem umysł mój może ogar-
nąć okres minionego życia i wywołać najodleglejsze wspomnienia dzieciń-
stwa, od najdawniejszych czasów jego właśnie dostrzegam jako przewodni-
ka tak w podjęciu tych studiów, jak i we wkroczeniu na ich drogę. Jeśli więc
moja wymowa, ukształtowana z pomocą jego wskazówek i zachęty, odda-
wała czasem ludziom zbawienne usługi, on sam, od którego otrzymałem na-
rzędzie pomocy i ratunku dla drugich, w pełni zasługuje na to, abym go
w miarę swych możliwości wspomagał i ratował. A żeby nikt się nie dziwił
takiemu ujęciu sprawy — jako że człowiek ten posiada pewne inne zdolno-
ści, nie zaś właściwą nam znajomość zasad wymowy — muszę stwierdzić,
że i ja także nie oddawałem się nigdy wyłącznie temu jednemu zamiłowa-
niu. Wszystkie bowiem umiejętności składające się na wewnętrzną kulturę
człowieka posiadają jakieś wzajemne więzi i łączą się ze sobą pewnym
pokrewieństwem.
Żeby się jednak komuś nie wydało dziwne, że w sprawie karnej o prze-
kroczenie ustawy i w procesie politycznym, który się toczy przed obliczem
pretora narodu rzymskiego, człowieka wyjątkowych zalet 1, wobec niezwy-
kle surowych sędziów i tak licznego zgromadzenia, posługuję się rodzajem
wymowy obcym nie tylko przyjętym w sądzie zwyczajom, lecz w ogóle
praktyce publicznych rozpraw — proszę, abyście mi w tej sprawie udzielili
ustępstwa, które


Strony: