Mowa w obronie poety Archiasza
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
Hiszpanii.
Bo też nie trzeba ukrywać prawdy, której przysłonić nie można. Powiedz-
my sobie otwarcie: wszyscy płoniemy pragnieniem pochwał, a najbardziej
zabiegają o sławę najlepsi. Nawet ci mędrcy, którzy piszą o jej lekceważe-
niu, w tytułach pism nie zapominają umieścić swych imion i przez to właśnie,
że wyrażają pogardę dla uznania i rozgłosu, pragną stać się znani i głośni.
Decimus Brutus 27, wielki człowiek i wódz, kazał zdobić frontony wznoszo-
nych przez siebie świątyń i pomników wierszami swego najlepszego przy-
jaciela Akcjusza28, a ów Fulwiusz, który w wojnie z Etolami miał przy boku
Enniusza, bez wahania poświęcał Muzom łupy Marsa. W mieście, w którym
wodzowie niemal jeszcze pod bronią oddawali cześć przybytkom Muz i po-
etom, przystrojeni w togi sędziowie — od kultu Muz i ratowania poetów
uchylać się nie powinni. Abyście, sędziowie, uczynili to skwapliwiej, powo-
łam się wreszcie na swój własny przykład i wyznam wam otwarcie, że cechuje
mnie — rzec można — żądza sławy, być może zbyt namiętna, lecz z pew-
nością uczciwa. Otóż Archiasz obrał sobie za temat i zaczął opisywać czy-
ny, których dla ocalenia tego miasta i panowania, życia obywateli i całej rze-
czypospolitej dokonaliśmy wspólnie z wami w okresie naszego konsulatu29.
Kiedy usłyszałem te wiersze, odniosłem wrażenie, że jest to rzecz poważna
i ładna, toteż namawiałem poetę,
Bo też nie trzeba ukrywać prawdy, której przysłonić nie można. Powiedz-
my sobie otwarcie: wszyscy płoniemy pragnieniem pochwał, a najbardziej
zabiegają o sławę najlepsi. Nawet ci mędrcy, którzy piszą o jej lekceważe-
niu, w tytułach pism nie zapominają umieścić swych imion i przez to właśnie,
że wyrażają pogardę dla uznania i rozgłosu, pragną stać się znani i głośni.
Decimus Brutus 27, wielki człowiek i wódz, kazał zdobić frontony wznoszo-
nych przez siebie świątyń i pomników wierszami swego najlepszego przy-
jaciela Akcjusza28, a ów Fulwiusz, który w wojnie z Etolami miał przy boku
Enniusza, bez wahania poświęcał Muzom łupy Marsa. W mieście, w którym
wodzowie niemal jeszcze pod bronią oddawali cześć przybytkom Muz i po-
etom, przystrojeni w togi sędziowie — od kultu Muz i ratowania poetów
uchylać się nie powinni. Abyście, sędziowie, uczynili to skwapliwiej, powo-
łam się wreszcie na swój własny przykład i wyznam wam otwarcie, że cechuje
mnie — rzec można — żądza sławy, być może zbyt namiętna, lecz z pew-
nością uczciwa. Otóż Archiasz obrał sobie za temat i zaczął opisywać czy-
ny, których dla ocalenia tego miasta i panowania, życia obywateli i całej rze-
czypospolitej dokonaliśmy wspólnie z wami w okresie naszego konsulatu29.
Kiedy usłyszałem te wiersze, odniosłem wrażenie, że jest to rzecz poważna
i ładna, toteż namawiałem poetę,
Strony: