Mowa w obronie poety Archiasza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

jednej litery,
wygłaszał na poczekaniu długi szereg świetnych wierszy na temat współcze-
snych wydarzeń. A ileż razy wezwany powtórnie mówił na ten sam temat
w nowym ujęciu i formie! Utwory zaś, które starannie przemyślał i opra-
cował, cieszyły się, jak stwierdziłem, uznaniem dorównującym chwale daw-
nych pisarzy. Jakże go więc nie kochać, nie podziwiać, nie uznawać za
godnego wszelkiej obrony? Wiemy przecież od ludzi wielkich i uczonych,
że studia w innych dziedzinach zasadzają się na nauce, wskazówkach i do-
świadczeniu, poetę natomiast tworzy natura, ożywiają moce umysłu, pod-
nieca boskie niemal natchnienie. Toteż nie bez powodu nasz wielki En-
niusz15 nazywa poetów świętymi, ponieważ jakiś boski dar łaskawości poleca
ich niejako naszej opiece. Niechże więc dla was, sędziowie, ludzi tak szla-
chetnych i wrażliwych, święte będzie imię poety, którego nie znieważyli
nigdy żadni barbarzyńcy. Kamienie pustkowia odpowiadają głosowi śpiewa-
ka, pod wpływem śpiewu łagodnieją nieraz dzikie bestie stając w niemym
zachwycie, a nas, wykształconych w najszlachetniejszych naukach, nie
wzruszy głos poety? Przypomnę Homera: Kolofończycy głoszą, że pocho-
dzi z ich miasta, mieszkańcy Chios i Salaminy usiłują go zagarnąć dla siebie,
za rodaka wreszcie uznają go Smyrneńczycy i dlatego poświęcili mu nawet
w swym mieście przybytek. A oprócz nich spiera się jeszcze i


Strony: