Mowa w obronie poety Archiasza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

mogą znaleźć ukojenie. Skąd zdaniem twoim czerpalibyśmy mate-
riał do codziennych wystąpień w sprawach tak różnorodnych, gdybyśmy
przez naukę nie poszerzali swego wykształcenia, i czyżby umysł nasz po-
trafił wytrzymać taki wysiłek, gdyby w tejże nauce nie mógł znaleźć odpo-
czynku? Przyznaję otwarcie, że zajęciom naukowym jestem szczerze odda-
ny. Niechże się wstydzą ci, którzy w studiach literackich pogrążyli się tak
głęboko, że nie potrafią z nich wydobyć korzyści dla ogółu ani uzyskać
żadnych widocznych wyników. Ale czyż mam się wstydzić tych upodobań
ja, który od wielu już lat żyję w taki sposób, iż ani własny wypoczynek,
ani przyjemność, ani sen wreszcie nie stanęły mi nigdy na przeszkodzie, jeśli
w grę wchodziło cudze niebezpieczeństwo albo korzyść. Czyż jest więc rzeczą
doprawdy oburzającą i godną nagany, jeśli wolny czas, jaki dany jest innym
na prywatne sprawy, na udział w widowiskach świątecznych i innego ro-
dzaju rozrywki, na wypoczynek duchowy i fizyczny, czas, jaki inni poświę-
cają całodziennym ucztom, wreszcie grze w kości lub piłkę — ja pozwolę
sobie obrócić na odświeżenie w pamięci tych nauk. A przyznać mi to należy
tym bardziej, że owe studia rozwijają sprawność krasomówczą, która — o ile
jest mi właściwa — nigdy przyjaciół w niebezpieczeństwach nie zawiodła.
Sprawy te mogą się komuś wydać błahe. Wiem jednak, z


Strony: