Mowa w obronie Plancjusza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

los,
niżbym ją miał sam w jakiś sposób znieważyć.
Czy sądzisz, że dlatego, żeś nie został edylem, wniwecz się obróciły,
odrzucone i wzgardzone, twoje poświęcenie i gorliwość, twoje przywiąza-
nie do rzeczypospolitej, twoje zdolności, twoja uczciwość, twoja prawość
i twoje trudy? Widzisz, Laterensie, jak bardzo się z tobą nie zgadzam. Na
miły bóg! Gdyby w naszym mieście znalazło się tylko dziesięciu dobrych,
mądrych, sprawiedliwych i poważnych obywateli, którzy by cię uznali za
niegodnego stanowiska edyla, uważałbym ten wyrok za cięższy dla ciebie
od tego, który według twych obaw zdaje się być przez lud wydany.
W czasie wyborów bowiem lud nie zawsze bezstronnie orzeka. Powoduje
się po większej części sympatią, ustępuje prośbom, wybiera tych, którzy
najbardziej zabiegali o jego względy. Wreszcie, jeśli nawet orzeka, nie
kieruje się w tym orzeczeniu jakimś rozsądnym wyborem, lecz często
impulsem, a nawet do pewnego stopnia lekkomyślnością. Tłum bowiem
nie powoduje się rozwagą ani rozumem, nie bierze też pod uwagę moty-
wów za i przeciw. Toteż mądrzy obywatele byli zdania, że decyzje ludu
należy zawsze znosić, choć nie zawsze zasługują one na pochwałę. Kiedy
mówisz, że powinieneś był zostać edylem, oskarżasz lud, a nie współza-
2 W najdawniejszych czasach senat rzymski miał prawo zatwierdzać postanowienia ludu;
prawo to odebrano mu w 338 r. przez


Strony: