Mowa w obronie Plancjusza
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
nieszczęściu tak
obficie wylewałeś. Cóż bowiem innego mogę uczynić, jak boleć, płakać
i łączyć z twoją osobą moje własne ocalenie? Ocalić mogą cię jedynie ci,
którzy mnie ocalili. Proszę cię jednak, bądź dobrej myśli. Zatrzymam cię
przy sobie i obiecuję ci, że znajdziesz we mnie nie tylko obrońcę w nieszczę-
ściu, ale wiernego towarzysza. I mam nadzieję, że nikt nie będzie tak okrut-
ny, tak nieludzki, tak niepomny — już nie powiem — moich zasług wobec
dobrych obywateli, ile ich wobec mnie, żeby siłą oderwał ode mnie czło-
wieka, który mi życie ocalił. Nie proszę was, sędziowie, w imieniu człowie-
ka, którego obsypywałem dobrodziejstwami, ale w imieniu tego, co strzegł
mojego życia. Nie walczę majątkiem, wpływami, wziętością, ale prośbami,
łzami, wzbudzając waszą litość. Wraz ze mną błaga was ten najnieszczęśliw-
szy i najlepszy ojciec i tak — dwaj ojcowie — zanosimy prośbę o jednego
syna. Błagam was przez pamięć na was samych, na szczęście wasze i waszych
dzieci, nie pozwólcie cieszyć się moim wrogom, zwłaszcza tym, którym się
naraziłem walcząc o wasze bezpieczeństwo, nie pozwólcie, by się chełpili,
że wy, niepomni na moją osobę, staliście się wrogami człowieka, który mi
życie ocalił. Nie przygnębiajcie mnie smutkiem płynącym z obawy, że
zmienił się wasz stosunek do mnie. Pozwólcie mi spłacić przy waszej po-
mocy to, co mu, na
obficie wylewałeś. Cóż bowiem innego mogę uczynić, jak boleć, płakać
i łączyć z twoją osobą moje własne ocalenie? Ocalić mogą cię jedynie ci,
którzy mnie ocalili. Proszę cię jednak, bądź dobrej myśli. Zatrzymam cię
przy sobie i obiecuję ci, że znajdziesz we mnie nie tylko obrońcę w nieszczę-
ściu, ale wiernego towarzysza. I mam nadzieję, że nikt nie będzie tak okrut-
ny, tak nieludzki, tak niepomny — już nie powiem — moich zasług wobec
dobrych obywateli, ile ich wobec mnie, żeby siłą oderwał ode mnie czło-
wieka, który mi życie ocalił. Nie proszę was, sędziowie, w imieniu człowie-
ka, którego obsypywałem dobrodziejstwami, ale w imieniu tego, co strzegł
mojego życia. Nie walczę majątkiem, wpływami, wziętością, ale prośbami,
łzami, wzbudzając waszą litość. Wraz ze mną błaga was ten najnieszczęśliw-
szy i najlepszy ojciec i tak — dwaj ojcowie — zanosimy prośbę o jednego
syna. Błagam was przez pamięć na was samych, na szczęście wasze i waszych
dzieci, nie pozwólcie cieszyć się moim wrogom, zwłaszcza tym, którym się
naraziłem walcząc o wasze bezpieczeństwo, nie pozwólcie, by się chełpili,
że wy, niepomni na moją osobę, staliście się wrogami człowieka, który mi
życie ocalił. Nie przygnębiajcie mnie smutkiem płynącym z obawy, że
zmienił się wasz stosunek do mnie. Pozwólcie mi spłacić przy waszej po-
mocy to, co mu, na
Strony: