Mowa w obronie Plancjusza
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
z mym bratem i nieszczęścia
rzeczypospolitej. Popatrz teraz, co to za ponure były czasy! Kiedy prawie
cała wyspa chciała mi wyjść naprzeciw, ów pretor, którego wiadomy try-
bun ludowy132 zaczepiał często na zgromadzeniach za udział w tej samej
sprawie państwowej — powiem tylko tyle: nie pozwolił mi przybyć na
Sycylię. Cóż mam powiedzieć? Czy to, że nie dopisała mi życzliwość takie-
go obywatela i człowieka, jak Gajusz Wergiliusz, że zawiodła pamięć o wspól-
nych przygodach, przywiązanie, ludzkość i uczciwość? Żaden z tych powo-
dów nie wchodził w grę, sędziowie. Wergiliusz obawiał się, czy sam o wła-
snych siłach będzie mógł się oprzeć tej burzy, której ja nie wytrzymałem
mimo waszej pomocy. Wtedy, zmieniwszy nagle plan, z Wibony skierowa-
łem się lądem do Brundizjum, ponieważ drogę morską odcięły mi szalejące
zimowe wiatry.
Wszystkie miasta municypalne na drodze z Wibony do Brundizjum,
sędziowie, miały wobec mnie długi wdzięczności, toteż zapewniły mi bez-
pieczną podróż mimo wielu pogróżek i obaw, jakie ona budziła. Przybyłem
do Brundizjum, a raczej podszedłem pod jego mury. Minąłem to życzliwe
mi miasto, które dałoby się raczej zburzyć, niżby miało pozwolić na wy-
131 Gajusz Wergiliusz jako edyl w 65 r. i jako pretor w 62 r. był kolegą brata Cycerona,
Kwintusa; w 59 r., kiedy Cyceron udał się na wygnanie, sprawował władzę propretora Sycylii.
Strony:
rzeczypospolitej. Popatrz teraz, co to za ponure były czasy! Kiedy prawie
cała wyspa chciała mi wyjść naprzeciw, ów pretor, którego wiadomy try-
bun ludowy132 zaczepiał często na zgromadzeniach za udział w tej samej
sprawie państwowej — powiem tylko tyle: nie pozwolił mi przybyć na
Sycylię. Cóż mam powiedzieć? Czy to, że nie dopisała mi życzliwość takie-
go obywatela i człowieka, jak Gajusz Wergiliusz, że zawiodła pamięć o wspól-
nych przygodach, przywiązanie, ludzkość i uczciwość? Żaden z tych powo-
dów nie wchodził w grę, sędziowie. Wergiliusz obawiał się, czy sam o wła-
snych siłach będzie mógł się oprzeć tej burzy, której ja nie wytrzymałem
mimo waszej pomocy. Wtedy, zmieniwszy nagle plan, z Wibony skierowa-
łem się lądem do Brundizjum, ponieważ drogę morską odcięły mi szalejące
zimowe wiatry.
Wszystkie miasta municypalne na drodze z Wibony do Brundizjum,
sędziowie, miały wobec mnie długi wdzięczności, toteż zapewniły mi bez-
pieczną podróż mimo wielu pogróżek i obaw, jakie ona budziła. Przybyłem
do Brundizjum, a raczej podszedłem pod jego mury. Minąłem to życzliwe
mi miasto, które dałoby się raczej zburzyć, niżby miało pozwolić na wy-
131 Gajusz Wergiliusz jako edyl w 65 r. i jako pretor w 62 r. był kolegą brata Cycerona,
Kwintusa; w 59 r., kiedy Cyceron udał się na wygnanie, sprawował władzę propretora Sycylii.
Strony: