Mowa w obronie Plancjusza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

nikomu innemu nie pozwolę
dłużej trwać w błędzie.
Jeżeli ktoś sądzi, że moja wolność została w jakimś stopniu ograniczona,
ponieważ nie przeciwstawiam się tym wszystkim, z którymi dawniej się
zwykle spierałem, to po pierwsze, jeśli odwdzięczam się ludziom dla mnie
zasłużonym, stale spotykam się z zarzutem, że jestem człowiekiem zbyt
pamiętliwym, zanadto wdzięcznym. Jeśli zaś czasem, bez żadnej szkody dla
państwa, mam wzgląd na moje i mojej rodziny interesy, chyba nie powinna
mnie za to spotykać nagana. Nawet gdybym bezmyślnie chciał się narażać
na niebezpieczeństwo, dobrzy ludzie prosiliby mnie, żebym tego nie robił.
Gdyby zaś ojczyzna, której zawsze służyłem — a w nagrodę nigdy nie ze-
brałem należnych mi słodkich i obfitych owoców, tylko zaprawione gory-
czą — mówić umiała, poleciłaby mi, żebym już teraz myślał o sobie i za-
biegał o szczęście swojej rodziny. Bo ona już dość ode mnie otrzymała,
a nawet obawia się, czy mi nie oddała za mało w zamian za to, co otrzymała
ode mnie. A jeżeli o tym nie myślę i jestem taki sam dla rzeczypospolitej,
jaki byłem zawsze, czy jednak mimo wszystko masz zastrzeżenia co do mojej
wolności? Uzależniasz ją od tego, czy zawsze będę walczył z ludźmi, z któ-
rymi się kiedyś spierałem. Sytuacja jest zupełnie inna. Wszyscy powinniśmy
stać jakby na jakimś kręgu przedstawiającym rzeczpospolitą. Ponieważ ten

Strony: