Mowa w obronie Plancjusza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

zasłużyli się ojczyźnie,
jeśli nie ludźmi, co pamiętają o dobrodziejstwach doznanych od ojczyzny?
Kim są ludzie pobożni i religijni, jeśli nie tymi, co odpowiednią czcią
i pamięcią spłacają bogom nieśmiertelnym należną im wdzięczność? Jaki
powab może mieć życie, jeśli usuniemy z niego przyjaźń? Kto z nas, ludzi
wykształconych, nie wspomina z wdzięcznością swoich wychowawców,
nauczycieli i mistrzów, a nawet samej miejscowości, gdzie otrzymał wy-
chowanie i wykształcenie? Czyje wpływy mogły być albo były kiedykol-
wiek tak wielkie, że mogły się ostać bez pomocy ze strony wielu przyja-
ciół? Zapewne w ogóle by się ich nie miało, gdyby nie czyjaś wdzięczna
pamięć. Moim zdaniem, nie ma bardziej ludzkiej właściwości niż uczucie
zobowiązania wynikające nie tylko z wyświadczonych dobrodziejstw, ale
nawet z oznak życzliwości. Nie ma zaś nic tak nieludzkiego, potwornego
i dzikiego, jak pozwolić, by człowiek wydawał się, już nie powiem, nie-
godny dobrodziejstwa, ale nim pokonany. Wobec tego, Laterensie, podda-
ję się już twojemu zarzutowi i skoro sobie tego życzysz, zgodzę się, że
jestem przesadny w cnocie, w której nikt nie może przesadzić, a was,
sędziowie, proszę, abyście wyświadczyli dobrodziejstwo człowiekowi,
któremu zarzucają, że jest ponad miarę wdzięczny. Na lekceważenie mojej
wdzięczności nie powinno mieć wpływu to, co on powiedział, że nie

Strony: