Mowa w obronie Plancjusza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

prze-
mawiać w procesie, w którym moim zdaniem trzeba porównywać ze sobą
same strony. Laterensis stawia bowiem pytanie i przy tym jednym najbar-
dziej się upiera: jaką zaletą, zasługą czy godnością Plancjusz go przewyższył.
Jeżeli dam pierwszeństwo zaletom Laterensisa, które są i liczne, i poważne,
przyjdzie mi nie tylko uchybić godności Plancjusza, ale nawet ściągnąć na
niego podejrzenie o przekupstwo. Jeśli znów postawię Plancjusza wyżej od
Laterensisa, muszę tego ostatniego urazić moim wystąpieniem przez stwier-
dzenie tego, czego się domaga mój klient, a mianowicie, że Plancjusz prze-
wyższył godnością Laterensisa. Jeśli więc wejdę na tę drogę oskarżenia, to
muszę albo zaszkodzić opinii najlepszego przyjaciela, albo zaprzepaścić
sprawę człowieka, który oddał mi wielką przysługę.
Ale gdybym powiedział, że Plancjusz ciebie, a ty jego mogłeś przewyż-
szyć godnością, musiałbym się przyznać, Laterensie, że jak nierozumny
ślepiec dałem się ponieść w tej sprawie. Toteż nie podejmę porównania, do
którego mnie zachęcasz, ale obiorę drogę, jaką mi wskazuje sama sprawa.
Czy sądzisz, że lud orzeka, kto jest godny sprawowania urzędów? Może
czasem tak. I oby zawsze tak było! Lecz to zdarza się rzadko, a jeśli nawet,
to tylko w tych wypadkach, kiedy lud przekazuje urząd, od którego, jak
sądzi, zawisło jego własne bezpieczeństwo. Natomiast w czasie


Strony: