Mowa w obronie Plancjusza
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
gwałtowność obywateli i krzywda wyrządzona
narodowi rzymskiemu nie przeszkodziły mi w okazaniu wielkiej wdzięcz-
ności, jaką żywię dla niego. Lecz jeśli Plancjusz będąc trybunem nie starał
się o to samo, nie powinieneś go pomawiać o brak dobrej woli, tylko przy-
jąć, że ja, mając wobec niego takie długi wdzięczności, poprzestałem na
usługach wyświadczonych mi przez Racyliusza. Czy sądzisz, że sędziowie
mniej w mojej sprawie uczynią, ponieważ robisz mi zarzut z wdzięczności?
Jeżeli na podstawie powziętej w świątyni Mariusza105 uchwały senatu,
powierzającej wszystkim narodom moje bezpieczeństwo, senatorowie zło-
żyli podziękowanie jedynie Gnejuszowi Plancjuszowi, bo on jeden spośród
urzędników zabiegał o moje ocalenie, to czyż ja miałbym uważać, że nie
jestem nic winien człowiekowi, któremu senat uznał za stosowne podzię-
kować w moim imieniu? Jakie twoim zdaniem są moje uczucia wobec cie-
bie, kiedy to widzisz, Laterensie? Czy jest takie niebezpieczeństwo, taki trud
lub taka walka, nie tylko o twoje ocalenie, ale nawet o twoje stanowisko,
od której bym się uchylał? Jestem przez to tym bardziej, nie powiem, nie-
szczęśliwy, bo to słowo nie przystoi dzielnemu mężowi, ale zmartwiony;
nie dlatego, że wobec wielu osób mam zobowiązania (słodki to bowiem ciężar
— wdzięczność za wyświadczone dobrodziejstwo), ale ponieważ często do-
chodzi na tym tle do zatargów
narodowi rzymskiemu nie przeszkodziły mi w okazaniu wielkiej wdzięcz-
ności, jaką żywię dla niego. Lecz jeśli Plancjusz będąc trybunem nie starał
się o to samo, nie powinieneś go pomawiać o brak dobrej woli, tylko przy-
jąć, że ja, mając wobec niego takie długi wdzięczności, poprzestałem na
usługach wyświadczonych mi przez Racyliusza. Czy sądzisz, że sędziowie
mniej w mojej sprawie uczynią, ponieważ robisz mi zarzut z wdzięczności?
Jeżeli na podstawie powziętej w świątyni Mariusza105 uchwały senatu,
powierzającej wszystkim narodom moje bezpieczeństwo, senatorowie zło-
żyli podziękowanie jedynie Gnejuszowi Plancjuszowi, bo on jeden spośród
urzędników zabiegał o moje ocalenie, to czyż ja miałbym uważać, że nie
jestem nic winien człowiekowi, któremu senat uznał za stosowne podzię-
kować w moim imieniu? Jakie twoim zdaniem są moje uczucia wobec cie-
bie, kiedy to widzisz, Laterensie? Czy jest takie niebezpieczeństwo, taki trud
lub taka walka, nie tylko o twoje ocalenie, ale nawet o twoje stanowisko,
od której bym się uchylał? Jestem przez to tym bardziej, nie powiem, nie-
szczęśliwy, bo to słowo nie przystoi dzielnemu mężowi, ale zmartwiony;
nie dlatego, że wobec wielu osób mam zobowiązania (słodki to bowiem ciężar
— wdzięczność za wyświadczone dobrodziejstwo), ale ponieważ często do-
chodzi na tym tle do zatargów
Strony: