Mowa w obronie Plancjusza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

/> wysuwa, a które nie mają związku z Plancjuszem. Nie obawiam się bowiem,
iż wobec tego, że tak rzadko spotyka się ludzi wdzięcznych, spotka mnie
zarzut, że mnie ci ludzie nazywają zbyt wdzięcznym. Wśród zarzutów
wysuwanych przez oskarżycieli padały uwagi, że zasługi Plancjusza wobec
mnie są mniejsze, niż ja przedstawiam. A nawet gdyby były największe, nie
powinny one ich zdaniem mieć w waszych oczach tak wielkiej wagi, jak ja
to sobie wyobrażam. Muszę na to odpowiedzieć, sędziowie, i to z umiarem,
aby samemu w czymś nie uchybić, i dopiero wtedy, gdy odeprę zarzuty, aby
nie stworzyć pozorów, że oskarżony wyszedł obronną ręką nie tyle dla swej
niewinności, ile dzięki wspomnieniu moich nieszczęść. Jakkolwiek sprawa
jest łatwa i prosta, to jednak jej obrona, sędziowie, wydaje mi się bardzo
trudna i niepewna. Bo gdybym miał przemawiać jedynie przeciw Lateren-
sisowi, już to samo byłoby wielką przykrością ze względu na nasze tak bliskie
stosunki i serdeczną przyjaźń. Jest to bowiem znane od dawna prawo praw-
dziwej i szczerej przyjaźni — a taka mnie z nim już dawno łączy — że przy-
jaciele mają zawsze te same pragnienia. I nic silniejszym węzłem nie łączy
przyjaciół, jak zgodność wspólnych planów i zamiłowań. Dla mnie zaś w tej
sprawie nie to jest najprzykrzejsze, że muszę występować przeciw Lateren-
sisowi, lecz o wiele bardziej to, że jestem zmuszony jako przeciwnik


Strony: