Mowa w obronie Plancjusza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

widoku. Po-
nieważ ominąłeś tę drogę, nie chcąc mieć sędziami obywateli, którzy powinni
najlepiej znać jego wykroczenia i boleć z tego powodu, co powiesz obecnym
tu sędziom? Milcząc pytają cię oni, dlaczegoś na nich nałożył ten ciężar,
dlaczego ich właśnie wybrałeś, dlaczego wreszcie wolałeś, żeby oni domy-
ślali się, niż żeby sąd wydali ludzie obeznani ze sprawą.
W moim przekonaniu, Laterensie, Plancjusz jest lubiany i miał w cza-
sie swych starań poparcie ze strony wielu cieszących się wziętością oby-
wateli. Nazywając ich członkami stowarzyszenia wyborczego obelżywą
nazwą plamisz przyjaźń, co chce świadczyć usługi. Jeżeli twoim zdaniem
należy ich oskarżyć, ponieważ cieszą się sympatią, nie dziw się, jeżeli
wskutek lekceważenia przyjaźni ludzi lubianych nie zdobyłeś tego, czego
domagała się twoja godność. Bowiem tak, jak ja dowodzę, że Plancjusz jest
lubiany wśród swoich, ponieważ wielu ludziom się przysłużył, za wielu
ręczył, niejednemu zapewnił posadę dzięki wpływom i wziętości ojca, że
wreszcie dzięki wszelakim zasługom własnym, swego ojca i przodków,
pozyskał sobie całą prefekturę Atyny — tak ty wykaż, że był pośrednikiem,
że przekupywał, że werbował i dzielił swoich ziomków na dziesiątki. Jeżeli
nie możesz tego zrobić, nie potępiaj szczodrobliwości ludzi z naszego stanu,
nie uważaj wziętości za zbrodnię, nie żądaj


Strony: