Mowa w obronie Plancjusza
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
nam możność ubiegania się o wziętość, łaski ludu i jego głosy.
Zawsze byli dobrzy obywatele, którzy chcieli być lubiani przez swoich
ziomków. I stan nasz nie był tak twardy wobec ludu, żeby nam nie pozwo-
lił zyskiwać sobie jego sympatii skromnymi darami. Nie można też naka-
zywać naszym dzieciom, żeby się nie starały o względy swoich ziomków,
żeby ich nie kochały, żeby nie starały się pozyskać swej dzielnicy dla swo-
ich przyjaciół i by nie oczekiwały od nich podobnej przysługi w czasie swoich
starań o urząd, bo to jest zwykła uświęcona starym zwyczajem przysługa,
mająca źródło w sympatii. Tą samą drogą szliśmy sami, kiedy domagały się
tego okoliczności wynikające z naszych starań o urząd. Widzimy też, że
najznakomitsi obywatele budzą sympatię i dziś życzymy sobie, żeby takich
ludzi było jak najwięcej. Podział członków plemienia na dziesiątki, rozbicie
ludu, głosy zyskane przekupstwem wywołały surową postawę senatu oraz
gniew i skargi ze strony wszystkich dobrych obywateli. Tego dowiedź, to
przedstaw, na tym się oprzyj, Laterensie, że Plancjusz dzielił swoich ziom-
ków na dziesiątki, że dzielił lud, że przekupywał, obiecywał, rozdawał. Wtedy
dopiero będę się dziwił, że nie chciałeś użyć broni, którą ci prawo dawało
do ręki. Gdyby ziomkowie Plancjusza byli sędziami, a to było prawdą, nie
moglibyśmy ścierpieć nie tylko ich surowości, ale nawet ich
Zawsze byli dobrzy obywatele, którzy chcieli być lubiani przez swoich
ziomków. I stan nasz nie był tak twardy wobec ludu, żeby nam nie pozwo-
lił zyskiwać sobie jego sympatii skromnymi darami. Nie można też naka-
zywać naszym dzieciom, żeby się nie starały o względy swoich ziomków,
żeby ich nie kochały, żeby nie starały się pozyskać swej dzielnicy dla swo-
ich przyjaciół i by nie oczekiwały od nich podobnej przysługi w czasie swoich
starań o urząd, bo to jest zwykła uświęcona starym zwyczajem przysługa,
mająca źródło w sympatii. Tą samą drogą szliśmy sami, kiedy domagały się
tego okoliczności wynikające z naszych starań o urząd. Widzimy też, że
najznakomitsi obywatele budzą sympatię i dziś życzymy sobie, żeby takich
ludzi było jak najwięcej. Podział członków plemienia na dziesiątki, rozbicie
ludu, głosy zyskane przekupstwem wywołały surową postawę senatu oraz
gniew i skargi ze strony wszystkich dobrych obywateli. Tego dowiedź, to
przedstaw, na tym się oprzyj, Laterensie, że Plancjusz dzielił swoich ziom-
ków na dziesiątki, że dzielił lud, że przekupywał, obiecywał, rozdawał. Wtedy
dopiero będę się dziwił, że nie chciałeś użyć broni, którą ci prawo dawało
do ręki. Gdyby ziomkowie Plancjusza byli sędziami, a to było prawdą, nie
moglibyśmy ścierpieć nie tylko ich surowości, ale nawet ich
Strony: