Mowa w obronie Plancjusza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

sobie zjednał, nie tylko nie uskar-
żałbym się na uciążliwy skład sądu, ale byłbym przekonany, że mając
wyznaczonych takich sędziów, którzy równocześnie mogą być jego świad-
kami, Plancjusz zostanie uwolniony. Zresztą i tak jestem przekonany, że nie
inaczej się stanie. Wybrawszy te dzielnice dałeś dowód, że wolisz, aby cię
sądzili raczej nieznani, niż znani Plancjuszowi sędziowie. Odstąpiłeś od
intencji prawa. Odrzuciłeś wszelką sprawiedliwość. Wolałeś, żeby sprawa
pozostała w ciemnościach, niż żeby wyszła na światło dzienne. Woltyńską
dzielnicę Plancjusz przekupił, mógł przekupić Teretyńską. Co by powiedział
przed mieszkańcami dzielnicy Woltyńskiej lub swoimi ziomkami, gdyby byli
jego sędziami? A co ty byś powiedział? W którym z sędziów pochodzących
z ich grona miałbyś milczącego świadka, którego byś podjudził przeciw
Plancjuszowi? Gdyby bowiem oskarżony miał do wyboru dzielnicę, Plan-
cjusz wybrałby może Woltyńską ze względu na sąsiedztwo i bliskie z nią
stosunki, a już na pewno wybrałby swoją własną. Gdyby zaś miał wybierać
sędziego śledczego, to kogóż by chętniej wybrał od Gajusza Alfiusza64,
którego ma w tej chwili, a który powinien go znać bardzo dobrze, jako że
jest jego sąsiadem i ziomkiem. Jest nadto człowiekiem poważnym i sprawie-
dliwym. Jego sprawiedliwość i chęć ratowania Gnejusza Plancjusza, którą
przejawia bez cienia


Strony: