Mowa w obronie Plancjusza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

/> przyjaciół, uznał, że Plancjusz pozyskał je sobie usługami, a nie przekup-
stwem? Bo czy można podać powody, dlaczego ten wybór nie jest bardzo
uciążliwy, jeśli pominie się motywy, które kierowały nami przy uchwala-
niu prawa Licyniusza? Ty spośród całego ludu chcesz wybrać albo swoich
przyjaciół, albo moich wrogów, albo wreszcie takich ludzi, których uważasz
za nieubłaganych, nieludzkich okrutników. Chcesz następnie wbrew mej
wiedzy i przewidywaniom wskazać obywateli związanych z tobą lub two-
imi przyjaciółmi albo wrogów moich lub moich obrońców, dołączając do
nich ludzi, którzy według twego przekonania są z natury surowi i wrogo
usposobieni wobec wszystkich. Potem chcesz ich nagle nasłać na mnie, bym
mógł zobaczyć moich sędziów przy zajmowaniu miejsc, zanim zdołam sobie
wyobrazić, jacy oni będą, i zmuszasz mnie, bym przed nimi walczył o cały
majątek zastrzegając, że nie wolno mi nawet pięciu z ich grona odrzucić, do
czego w ostatnich czasach uprawniła oskarżonego uchwała senatu62. Jeżeli
nawet Plancjusz prowadził taki tryb życia, że świadomie nikogo nie obra-
ził, a ty się do tego stopnia pomyliłeś, że wyznaczyłeś sędziów nierozważ-
nie, wobec czego wbrew twemu życzeniu stajemy przed nimi jak przed sę-
dziami, a nie jak przed katami, to i tak wybór ten sam w sobie jest uciążliwy.
A przecież niedawno temu, najznakomitsi obywatele nie znieśli narzu-

Strony: