Mowa w obronie Plancjusza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

Cycerona.
48 W okresie żałoby obywatele nie piastujący urzędów zdejmowali togi; senatorowie
zamieniali tuniki z clavus latus (szeroko bramowane) na tuniki z clavus angustus (z wąskim
obrzeżeniem). Na znak żałoby wkładano też starsze, znoszone togi, nie strzyżono włosów
i brody.
młodości w Atynie, na podstawie jakiegoś wydanego przeciw aktorom prawa,
którego trzymają się ściśle miasta municypalne. O, godnie spędzona młodo-
ści! Choćby ci robiono nie wiem jakie zarzuty, znajdą się dowody, że są one
fałszywe. „Wypuszczono kogoś z więzienia". Rzeczywiście, wypuszczono
przez nieostrożność, jak wiecie, na prośbę niezwykle zacnego młodzieńca,
jego przyjaciela. Szukano go potem listami gończymi. Oto wszystkie obelgi
rzucone na styl życia Plancjusza po to, by obudzić w was wątpliwości co
do jego skromnych obyczajów i nieskazitelnej uczciwości.
„Ojciec winien synowi raczej zagrodzić drogę". Co to za twarde, nie li-
cujące z twoją szlachetnością słowa, Laterensie. Czyżby ojciec miał szkodzić
synowi wobec tak zacnych obywateli, gdy toczy się sprawa o jego życie
i cały majątek? Choćby był człowiekiem najniższego pochodzenia i najbar-
dziej nieuczciwym, wzbudziłby jednak współczucie i litość sędziów samym
imieniem ojca. Wzbudziłby je, powtarzam, przez wspólną wszystkim wraż-
liwość i słodki głos natury. Lecz skoro Gnejusz Plancjusz jest rzymskim
ekwitą, i to ze


Strony: