Mowa w obronie Plancjusza

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

sobie
godności, a jeśli już zabiegamy o nie, nasz w tym interes, by nie ustawać
w tych zabiegach i prośbach.
Przystępuję teraz do omówienia roli, jaką odegrał lud, by rozprawiając
się z tobą, przyjąć za podstawę raczej jego niż moje zarzuty. Gdyby lud
spotkawszy się z tobą mógł przemówić jednogłośnie, powiedziałby zapew-
ne w ten sposób: „Laterensie, nie stawiałem Plancjusza wyżej od ciebie, ale
ponieważ byliście równie dobrymi obywatelami, dobrodziejstwo moje
wyświadczyłem raczej temu, który się o nie ubiegał, niż temu, co mnie
niezbyt pokornie prosił". Odpowiesz, jak przypuszczam, że ufając znako-
mitym tradycjom swej rodziny sądziłeś, iż nie musisz przedsiębrać zbyt
wielkich starań. Ale lud przypomni ci swoje zwyczaje i przykłady przod-
ków. Oświadczy, że zawsze chciał być proszony i błagany. Powie, jak to nad
doskonałego mówcę Marka Pizona3, najuczciwszego człowieka ze znakomitej
rodziny, przeniósł Marka Sejusza4, który nawet dobrego imienia ekwity nie
potrafił uchronić przed hańbą sądowego wyroku; jak to wyżej od Kwintusa
3 Marek Pupiusz Pizon Kalpurnianus, kwestor w 83 r., konsul w 61 r., razem z Cyce-
ronem bawił na studiach w Atenach i pozostawał z nim w serdecznej przyjaźni, kierując
studiami młodszego o kilka lat kolegi.
4 Marek Sejusz, edyl z 74 r., przed obraniem go na ten urząd uwikłał się w proces, w czasie
którego stracił znaczną część


Strony: