(Fam. XIV 4) Cycero do rodziny Brundyzjum
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
spełnił swój obowiązek, poza nim wła-ściwie nikt. Położenie innych niewolników tak się przedstawia: gdyby wyszli z naszego posiadania, staliby się naszymi wyzwoleńcami, o ile zdołaliby uzyskać uznanie tego
5 Tullią, mająca wówczas lat 19, była już zamężna z Kal-purniuszem Pizonem (por. niżej przyp. 8).
6 Rzymianie mówią o swoich synach po nazwisku. Marek Cycero, syn urodzony w r. 65 (por. list 5) miał dopiero lat 6.
7 Cycero żywi obawę, że konfiskatą, postanowioną w odniesieniu do jego majątku, objęto również osobisty majątek Te-rencji.
8 Cycero ma na myśli swego zięcia (por. przyp. 5), który istotnie nie opuścił swego teścia w nieszczęściu, ale zmarł, jak się zdaje, jeszcze przed jego powrotem do Italii w roku na-stępnym.
9 — tzn.: ja mu obiecałem.
31. (FAM. XIV 4)
stanu 10; gdyby nadal do nas należeli, byliby w dalszym ciągu niewolnikami, z wyjątkiem niewielu. Lecz są ta rzeczy mniejszej wagi.
5. Namawiasz mnie, abym był dobrej myśli i nie tracił nadziei ratunku; pragnąłbym, aby można było mieć tę nadzieję z pewnym uzasadnieniem. Nieszczęsny, kiedy teraz otrzymam list od ciebie? Kto mi go przywiezie? Oczekiwałbym go w Brundyzjum, gdyby mi na to pozwolili żeglarze, lecz nie chcieli oni stracić pomyślnego wiatru. Poza tym staraj się żyć, moja Terencjo, na możliwie odpowiedniej stopie. Żyłem, kwitłem; zgubił mnie nie mój błąd, lecz moja cnota. Nie popełniłem więc żadnego
5 Tullią, mająca wówczas lat 19, była już zamężna z Kal-purniuszem Pizonem (por. niżej przyp. 8).
6 Rzymianie mówią o swoich synach po nazwisku. Marek Cycero, syn urodzony w r. 65 (por. list 5) miał dopiero lat 6.
7 Cycero żywi obawę, że konfiskatą, postanowioną w odniesieniu do jego majątku, objęto również osobisty majątek Te-rencji.
8 Cycero ma na myśli swego zięcia (por. przyp. 5), który istotnie nie opuścił swego teścia w nieszczęściu, ale zmarł, jak się zdaje, jeszcze przed jego powrotem do Italii w roku na-stępnym.
9 — tzn.: ja mu obiecałem.
31. (FAM. XIV 4)
stanu 10; gdyby nadal do nas należeli, byliby w dalszym ciągu niewolnikami, z wyjątkiem niewielu. Lecz są ta rzeczy mniejszej wagi.
5. Namawiasz mnie, abym był dobrej myśli i nie tracił nadziei ratunku; pragnąłbym, aby można było mieć tę nadzieję z pewnym uzasadnieniem. Nieszczęsny, kiedy teraz otrzymam list od ciebie? Kto mi go przywiezie? Oczekiwałbym go w Brundyzjum, gdyby mi na to pozwolili żeglarze, lecz nie chcieli oni stracić pomyślnego wiatru. Poza tym staraj się żyć, moja Terencjo, na możliwie odpowiedniej stopie. Żyłem, kwitłem; zgubił mnie nie mój błąd, lecz moja cnota. Nie popełniłem więc żadnego
Strony: