(Fam. XIV 4) Cycero do rodziny Brundyzjum
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
29 kwietnia r. 58
Tulliusz przesyła pozdrowienia swoim kochanym Terencji, Tullii i Cyceronowi
1 Attyk miał w Epirze dobra i stosunki.
2 — miasta na płd. wybrzeżu Propontydy (dzisiejszego morza Marmara).
31. (FAM. XIV 4)
1. Piszę do was rzadziej, niż mogę, dlatego, że zewsząd otaczają mnie smutki, ale zwłaszcza wtedy, gdy piszę do was albo czytam wasze listy, tak mnie łzy duszą, że znieść tego nie mogę. Ach, gdybym był mniej przywiązany do życia! 1 Z pewnością nie zaznałbym wcale nieszczęść, lub przynajmniej bardzo mało. Jeśli więc los zachował mnie dla nadziei, że kiedyś odzyskam choć trochę szczęścia, nie tak bardzo zbłądziłem; jeśli jednak cierpienia te są nieuniknione, pragnę cię, życie moje2, jak najprędzej ujrzeć i umrzeć w twych objęciach, ponieważ ani bogowie, których zawsze czystym sercem czciłaś, ani ludzie, którym zawsze tak chętnie oddawałem usługi, nie okazali nam wdzięczności.
2. Trzynaście dni spędziłem w Brundyzjum u Marka Leniusza Flakkusa, niezmiernie zacnego człowieka, który nie wahał się dla mego dobra narazić na niebezpieczeń-stwo swego życia i mienia 3, zaś obawa przed karą za naruszenie niegodziwego prawa nie skłoniła go do uchybienia obowiązkom przyjaźni i gościnności. Obym kiedyś mógł mu okazać swą wdzięczność! W każdym razie zawsze ją w duszy zachowam.
3. Wyjeżdżam z Brundyzjum 30 kwietnia i jadę do Cy-zyku 4 przez Macedonię. O ja nieszczęsny, zgubiony!
Tulliusz przesyła pozdrowienia swoim kochanym Terencji, Tullii i Cyceronowi
1 Attyk miał w Epirze dobra i stosunki.
2 — miasta na płd. wybrzeżu Propontydy (dzisiejszego morza Marmara).
31. (FAM. XIV 4)
1. Piszę do was rzadziej, niż mogę, dlatego, że zewsząd otaczają mnie smutki, ale zwłaszcza wtedy, gdy piszę do was albo czytam wasze listy, tak mnie łzy duszą, że znieść tego nie mogę. Ach, gdybym był mniej przywiązany do życia! 1 Z pewnością nie zaznałbym wcale nieszczęść, lub przynajmniej bardzo mało. Jeśli więc los zachował mnie dla nadziei, że kiedyś odzyskam choć trochę szczęścia, nie tak bardzo zbłądziłem; jeśli jednak cierpienia te są nieuniknione, pragnę cię, życie moje2, jak najprędzej ujrzeć i umrzeć w twych objęciach, ponieważ ani bogowie, których zawsze czystym sercem czciłaś, ani ludzie, którym zawsze tak chętnie oddawałem usługi, nie okazali nam wdzięczności.
2. Trzynaście dni spędziłem w Brundyzjum u Marka Leniusza Flakkusa, niezmiernie zacnego człowieka, który nie wahał się dla mego dobra narazić na niebezpieczeń-stwo swego życia i mienia 3, zaś obawa przed karą za naruszenie niegodziwego prawa nie skłoniła go do uchybienia obowiązkom przyjaźni i gościnności. Obym kiedyś mógł mu okazać swą wdzięczność! W każdym razie zawsze ją w duszy zachowam.
3. Wyjeżdżam z Brundyzjum 30 kwietnia i jadę do Cy-zyku 4 przez Macedonię. O ja nieszczęsny, zgubiony!
Strony: