(Fam. XIV 3) Cycero do rodziny
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
Dyrrachium, 29 listopada r. 58
Tulliusz przesyła pozdrowienia drogiej Terencji, Tullii i Cyceronowi
1. Twoje trzy listy, które otrzymałem od Arystokryta, niemal zupełnie rozmokły od mych łez. Ból, moja droga Te-rencjo, niemal mnie zabija, a dręczą mnie nie tyle moje własne nieszczęścia, ile twoje i wasze. Jestem o tyle nie-szczęśliwszy od ciebie, tak przecie nieszczęśliwej, że nasza klęska jest wspólna dla nas obojga, ale wina jest wy-łącznie moja. Obowiązkiem moim było albo uniknąć nie-bezpieczeństwa przez przyjęcie stanowiska legata1, albo stawić opór czynnie przy użyciu wszelkich środków, albo wreszcie paść mężnie. Nic nie mogło być bardziej nędzne-go, podłego, mniej mnie godnego od mego postępowania.
2. Toteż ból i wstyd jednako mnie zadręczają. Wstydzę się, że nie oddałem na usługi mej najlepszej żony i moich tak uroczych dzieci ani męstwa ani koniecznej energii. Dzień i noc mam przed oczyma wasze żałobne suknie, wasz smutek, twoje wątłe zdrowie; a tymczasem nadzieja ocalenia jest bardzo nikła. Nieprzyjaciół mam wielu, a zawistni są prawie wszyscy. Trudno mnie było wygnać, lecz łatwo jest memu powrotowi przeszkodzić. Dopóki jednak wy zachowacie nadzieję, ja się nie poddam, aby się nie zdawało, że wszystko przepadło z mojej winy.
3. Bardzo łatwo jest mi teraz żyć w bezpieczeństwie — o co się niepokoisz; bo przecież i moi nieprzyjaciele pra-gną, abym żył w takiej nędzy; postąpię jednak według
1 Cezar udający
Tulliusz przesyła pozdrowienia drogiej Terencji, Tullii i Cyceronowi
1. Twoje trzy listy, które otrzymałem od Arystokryta, niemal zupełnie rozmokły od mych łez. Ból, moja droga Te-rencjo, niemal mnie zabija, a dręczą mnie nie tyle moje własne nieszczęścia, ile twoje i wasze. Jestem o tyle nie-szczęśliwszy od ciebie, tak przecie nieszczęśliwej, że nasza klęska jest wspólna dla nas obojga, ale wina jest wy-łącznie moja. Obowiązkiem moim było albo uniknąć nie-bezpieczeństwa przez przyjęcie stanowiska legata1, albo stawić opór czynnie przy użyciu wszelkich środków, albo wreszcie paść mężnie. Nic nie mogło być bardziej nędzne-go, podłego, mniej mnie godnego od mego postępowania.
2. Toteż ból i wstyd jednako mnie zadręczają. Wstydzę się, że nie oddałem na usługi mej najlepszej żony i moich tak uroczych dzieci ani męstwa ani koniecznej energii. Dzień i noc mam przed oczyma wasze żałobne suknie, wasz smutek, twoje wątłe zdrowie; a tymczasem nadzieja ocalenia jest bardzo nikła. Nieprzyjaciół mam wielu, a zawistni są prawie wszyscy. Trudno mnie było wygnać, lecz łatwo jest memu powrotowi przeszkodzić. Dopóki jednak wy zachowacie nadzieję, ja się nie poddam, aby się nie zdawało, że wszystko przepadło z mojej winy.
3. Bardzo łatwo jest mi teraz żyć w bezpieczeństwie — o co się niepokoisz; bo przecież i moi nieprzyjaciele pra-gną, abym żył w takiej nędzy; postąpię jednak według
1 Cezar udający
Strony: