(Fam. XIV 2) Cycero do rodziny
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
Tessalonika, 5 października r. 58
Cycero przesyła pozdrowienie drogiej Terencji, najmilszej Tullii i Cyceronowi.
1. Nie sądź, że piszę do kogokolwiek dłuższe listy, chyba że ktoś napisze do mnie obszerniej, na co muszę odpo-wiedzieć. Nie mam bowiem nic do pisania i nic nie przychodzi mi teraz z większą trudnością. Do ciebie zaś i do naszej małej Tullii nie mogę pisać, nie zalewając się łza-mi; widzę bowiem w nieszczęściu was, dla których prag-nąłem zawsze jak najwięcej szczęścia; powinienem był wam je zapewnić i zapewniłbym, gdybym nie był tak bojaźliwy.
2. Pizona naszego 1 gorąco kocham, jak na to zasługu-je. Dodałem mu, jak mogłem, listownie otuchy i złożyłem należne dzięki. Widzę, że pokładasz nadzieję w nowych trybunach ludu. Ale na to będzie można liczyć, jeśli taka będzie wola Pompejusza; lękam się natomiast Krassusa. Widzę, że postępujesz we wszystkim z całą odwagą i z wielką miłością; nie dziwię się temu, lecz ubolewam nad tym, że przez twoje nieszczęścia mam doznać ulgi w moich. Bo Publiusz Waleriusz, człowiek wielce nam oddany, napisał mi (przeczytałem to, oblewając się łzami), jak cię prowadzono od świątyni Westy do banku Wale-riusza 2. Niestety, moje życie, moje ukochanie! Ty, którą
1 — Cycero mówi tu o swym zięciu, por. list. 31, przyp. 8.
2 Wydaje się, że Terencja musiała pojawić się w banku Waleriusza dla złożenia formalnych oświadczeń w sprawach majątkowych swoich i męża w związku z
Cycero przesyła pozdrowienie drogiej Terencji, najmilszej Tullii i Cyceronowi.
1. Nie sądź, że piszę do kogokolwiek dłuższe listy, chyba że ktoś napisze do mnie obszerniej, na co muszę odpo-wiedzieć. Nie mam bowiem nic do pisania i nic nie przychodzi mi teraz z większą trudnością. Do ciebie zaś i do naszej małej Tullii nie mogę pisać, nie zalewając się łza-mi; widzę bowiem w nieszczęściu was, dla których prag-nąłem zawsze jak najwięcej szczęścia; powinienem był wam je zapewnić i zapewniłbym, gdybym nie był tak bojaźliwy.
2. Pizona naszego 1 gorąco kocham, jak na to zasługu-je. Dodałem mu, jak mogłem, listownie otuchy i złożyłem należne dzięki. Widzę, że pokładasz nadzieję w nowych trybunach ludu. Ale na to będzie można liczyć, jeśli taka będzie wola Pompejusza; lękam się natomiast Krassusa. Widzę, że postępujesz we wszystkim z całą odwagą i z wielką miłością; nie dziwię się temu, lecz ubolewam nad tym, że przez twoje nieszczęścia mam doznać ulgi w moich. Bo Publiusz Waleriusz, człowiek wielce nam oddany, napisał mi (przeczytałem to, oblewając się łzami), jak cię prowadzono od świątyni Westy do banku Wale-riusza 2. Niestety, moje życie, moje ukochanie! Ty, którą
1 — Cycero mówi tu o swym zięciu, por. list. 31, przyp. 8.
2 Wydaje się, że Terencja musiała pojawić się w banku Waleriusza dla złożenia formalnych oświadczeń w sprawach majątkowych swoich i męża w związku z
Strony: