(Fam. VII 1) Cycero do Marka Mariusza
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
Rzym, pierwsza połowa października r. 55
Marek Cycero przesyła pozdrowienie Markowi Mariuszowi.
1. Jeśli cierpienie fizyczne lub słabość zdrowia przeszkodziły ci w przybyciu na igrzyska1, przypiszę to raczej twemu szczęściu niż rozumowi; jeśli jednak uznałeś za godne pogardy to, co inni podziwiają, i choć ci stan zdrowia na to pozwalał, przyjechać nie chciałeś, cieszę się z obu powodów: że nie chorowałeś i żeś był równie zdrów na umyśle, lekceważąc to, co w innych budzi nieuzasadniony zachwyt — bylebyś tylko potrafił dobrze wykorzystać swój wolny czas, którym zresztą mogłeś się do syta roz-koszować, pozostawiony niemal zupełnie sam w tak mi-łym otoczeniu2. Nie wątpię zresztą, że w pokoju, skąd otworzyłeś sobie rozległy widok na ową scenerię stabiań-ską, przepędziłeś w tych dniach ranne godziny na przyjemnym czytaniu, podczas gdy ci, co cię tam zostawili, patrzyli sennie na pospolite sztuki. Resztę dnia trawiłeś na
1 Igrzyska te wyprawił Pompejusz z okazji poświęcenia wzniesionego przez siebie teatru oraz świątyni Wenus Zwy-cięskiej. Składały się na nie przedstawienia w teatrze oraz walki gladiatorów i polowania na dzikie zwierzęta. Rozwinięto przy tym nie znany poprzednio w Rzymie przepych, zresztą — sądząc z uwag Cycerona — w nie najlepszym guście. Wraże-nie jednak było tak wielkie, że o tych igrzyskach wspominają jeszcze znacznie później żyjący pisarze.
2 Mariusz przebywał wówczas w jakiejś swojej willi nad Zatoką
Marek Cycero przesyła pozdrowienie Markowi Mariuszowi.
1. Jeśli cierpienie fizyczne lub słabość zdrowia przeszkodziły ci w przybyciu na igrzyska1, przypiszę to raczej twemu szczęściu niż rozumowi; jeśli jednak uznałeś za godne pogardy to, co inni podziwiają, i choć ci stan zdrowia na to pozwalał, przyjechać nie chciałeś, cieszę się z obu powodów: że nie chorowałeś i żeś był równie zdrów na umyśle, lekceważąc to, co w innych budzi nieuzasadniony zachwyt — bylebyś tylko potrafił dobrze wykorzystać swój wolny czas, którym zresztą mogłeś się do syta roz-koszować, pozostawiony niemal zupełnie sam w tak mi-łym otoczeniu2. Nie wątpię zresztą, że w pokoju, skąd otworzyłeś sobie rozległy widok na ową scenerię stabiań-ską, przepędziłeś w tych dniach ranne godziny na przyjemnym czytaniu, podczas gdy ci, co cię tam zostawili, patrzyli sennie na pospolite sztuki. Resztę dnia trawiłeś na
1 Igrzyska te wyprawił Pompejusz z okazji poświęcenia wzniesionego przez siebie teatru oraz świątyni Wenus Zwy-cięskiej. Składały się na nie przedstawienia w teatrze oraz walki gladiatorów i polowania na dzikie zwierzęta. Rozwinięto przy tym nie znany poprzednio w Rzymie przepych, zresztą — sądząc z uwag Cycerona — w nie najlepszym guście. Wraże-nie jednak było tak wielkie, że o tych igrzyskach wspominają jeszcze znacznie później żyjący pisarze.
2 Mariusz przebywał wówczas w jakiejś swojej willi nad Zatoką
Strony: