Czwarta mowa przeciw Katylinie
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
SŁOWO WSTĘPNE
Aresztowanych spiskowców umieszczono w domach prywatnych — nie mogli
tam przebywać zbyt długo — a po mieście, już nazajutrz, uwijać się zaczęli ich
wyzwoleńcy i klienci podburzając tłum i grożąc odbiciem swych panów. Zanosiło
się na rozruchy, które w tej sytuacji trudno byłoby opanować. Z drugiej strony
decyzja, co zrobić z zatrzymanymi, także nie była łatwa. Według obowiązującego
prawa należało ich za zdradę stanu postawić przed sądem, po pierwsze jednak było
rzeczą wątpliwą, by wobec tak rozgałęzionego spisku cały proces mógł przebiec
bez przeszkód, po wtóre zaś najsurowszą karą, jaka groziła spiskowcom, było
wygnanie. Posiedzenie senatu z 4 grudnia przyniosło jedynie przyznanie nagród
Wolturcjuszowi i Allobrogom, jeśli nie liczyć pomówienia Krassusa o udział w
spisku, co było pewnie oszczerstwem, ale jeszcze bardziej wzmogło ogólny niepo-
kój. Ostatecznie Cyceron uznał, że uchwała senatu z 22 października wyposaża go
nadal w nadzwyczajne uprawnienia, i 5 grudnia (tylekroć sławione przez niego
Nony grudniowe!) ponownie zwołał senat do świątyni Konkordii. Na forum i na
Kapitolu rozstawiono straże, świątynię otaczała uzbrojona młodzież ze stanu
ekwitów.
Formalnie biorąc senat nie mógł skazać obywatela na żadną z kar głównych
(lex Sempronia), Cyceronowi chodziło jednak o przeforsowanie uchwały, która nie
umniejszając jego
Aresztowanych spiskowców umieszczono w domach prywatnych — nie mogli
tam przebywać zbyt długo — a po mieście, już nazajutrz, uwijać się zaczęli ich
wyzwoleńcy i klienci podburzając tłum i grożąc odbiciem swych panów. Zanosiło
się na rozruchy, które w tej sytuacji trudno byłoby opanować. Z drugiej strony
decyzja, co zrobić z zatrzymanymi, także nie była łatwa. Według obowiązującego
prawa należało ich za zdradę stanu postawić przed sądem, po pierwsze jednak było
rzeczą wątpliwą, by wobec tak rozgałęzionego spisku cały proces mógł przebiec
bez przeszkód, po wtóre zaś najsurowszą karą, jaka groziła spiskowcom, było
wygnanie. Posiedzenie senatu z 4 grudnia przyniosło jedynie przyznanie nagród
Wolturcjuszowi i Allobrogom, jeśli nie liczyć pomówienia Krassusa o udział w
spisku, co było pewnie oszczerstwem, ale jeszcze bardziej wzmogło ogólny niepo-
kój. Ostatecznie Cyceron uznał, że uchwała senatu z 22 października wyposaża go
nadal w nadzwyczajne uprawnienia, i 5 grudnia (tylekroć sławione przez niego
Nony grudniowe!) ponownie zwołał senat do świątyni Konkordii. Na forum i na
Kapitolu rozstawiono straże, świątynię otaczała uzbrojona młodzież ze stanu
ekwitów.
Formalnie biorąc senat nie mógł skazać obywatela na żadną z kar głównych
(lex Sempronia), Cyceronowi chodziło jednak o przeforsowanie uchwały, która nie
umniejszając jego
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105