(Att. IV 3) Cycero do Attyka
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
Rzym, 23 listopada r. 57
1. Wiem z pewnością, że pragniesz się dowiedzieć, co się tu dzieje, i to ode mnie; nie dlatego, żeby wiadomości o wypadkach odbywających się w oczach wszystkich były pewniejsze, gdy ja je opiszę, niż gdy ci je opiszą lub opowiedzą inni; ale chcesz zobaczyć z mego listu, jak ja się odnoszę do tych wypadków, jaki jest w tym czasie nastrój mojej duszy i w ogóle warunki życia.
2. 3 listopada uzbrojeni ludzie wypędzili robotników z mego placu 1; zniszczyli portyk Katulusa, który odbudowywano zgodnie z uchwałą senatu i według umowy zawartej przez konsulów, a wyprowadzono już prawie pod dach; dom mego brata Kwintusa najpierw uszkodzono ka-18 Cycero ma tu zapewne na myśli zabiegi o wysokość
odszkodowania, które dały — jego zdaniem — zupełnie niedostateczne wyniki. 1 Por. listy 48 i 49.
mieniami rzucanymi z mego placu, a potem z rozkazu Klo-diusza podpalono; podpalono go przy pomocy pochodni w oczach całego miasta, przy jękach i skargach — nie powiem — ludzi uczciwych, bo nie wiem, czy jeszcze tacy istnieją, ale po prostu wszystkich. Tamten miotał się w szale, zaś po tym ataku szaleństwa myślał tylko o wyrżnięciu swoich nieprzyjaciół, i obchodził dzielnicę po dzielnicy, kusząc otwarcie niewolników nadzieją wolno-ści 2. Bo przedtem, kiedy usiłował uchylić się od sądu3, miał sprawę trudną co prawda i zdecydowanie złą, ale jednak sprawę; mógł się wypierać, mógł zwalać na innych, mógł też nawet bronić pewnych punktów
1. Wiem z pewnością, że pragniesz się dowiedzieć, co się tu dzieje, i to ode mnie; nie dlatego, żeby wiadomości o wypadkach odbywających się w oczach wszystkich były pewniejsze, gdy ja je opiszę, niż gdy ci je opiszą lub opowiedzą inni; ale chcesz zobaczyć z mego listu, jak ja się odnoszę do tych wypadków, jaki jest w tym czasie nastrój mojej duszy i w ogóle warunki życia.
2. 3 listopada uzbrojeni ludzie wypędzili robotników z mego placu 1; zniszczyli portyk Katulusa, który odbudowywano zgodnie z uchwałą senatu i według umowy zawartej przez konsulów, a wyprowadzono już prawie pod dach; dom mego brata Kwintusa najpierw uszkodzono ka-18 Cycero ma tu zapewne na myśli zabiegi o wysokość
odszkodowania, które dały — jego zdaniem — zupełnie niedostateczne wyniki. 1 Por. listy 48 i 49.
mieniami rzucanymi z mego placu, a potem z rozkazu Klo-diusza podpalono; podpalono go przy pomocy pochodni w oczach całego miasta, przy jękach i skargach — nie powiem — ludzi uczciwych, bo nie wiem, czy jeszcze tacy istnieją, ale po prostu wszystkich. Tamten miotał się w szale, zaś po tym ataku szaleństwa myślał tylko o wyrżnięciu swoich nieprzyjaciół, i obchodził dzielnicę po dzielnicy, kusząc otwarcie niewolników nadzieją wolno-ści 2. Bo przedtem, kiedy usiłował uchylić się od sądu3, miał sprawę trudną co prawda i zdecydowanie złą, ale jednak sprawę; mógł się wypierać, mógł zwalać na innych, mógł też nawet bronić pewnych punktów
Strony: