(Att. II 22) Cycero do Attyka
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
Rzym, po 25 lipca r. 59
1. Jak bym pragnął, abyś pozostał w Rzymie! Z pewnością, gdybyśmy mogli przewidzieć, co się stanie... Wtedy bowiem z łatwością utrzymalibyśmy na wodzy naszego Pięknisia, lub przynajmniej moglibyśmy poznać jego zamiary. Teraz zaś tak się rzeczy mają: lata, szaleje, sam nie wie, co robi, wielu ludziom grozi; zdaje się, że postąpi, jak mu przypadek wskaże. Gdy widzi, jak znienawidzona jest obecna sytuacja, wygląda, jakby miał wystąpić przeciw sprawcom tego stanu rzeczy; gdy jednak uprzytomni sobie ich potęgę materialną i wojskową, zwraca się przeciw nam i mnie przede wszystkim grozi to gwałtem, to sądem 1.
2. Rozmawiał z nim Pompejusz, i jak mi sam zdawał sprawę — nie mam bowiem innego świadka tej rozmowy — mówił bardzo ostro, oświadczył mu, że okryłby się hańbą zbrodniczej przewrotności, gdyby pozwolił, aby mnie groziło niebezpieczeństwo ze strony tego, którego on sam, Pompejusz, uzbroił, pozwalając mu zostać plebe-juszem. Wówczas i on, i Appiusz zaręczyli mu za moje bezpieczeństwo; jeśli Klodiusz nie dotrzyma słowa, on, Pompejusz, tak postąpi, iż wszyscy zrozumieją, że nie ma dla niego ważniejszej rzeczy od mojej przyjaźni. Powie-dział mu to i wiele podobnych rzeczy, a tamten, jak oś-wiadczył mi Pompejusz, najpierw bardzo długo się opierał, w końcu jednak się poddał i zapewnił, że nic nie
1 — za wydanie na śmierć bez sądu uczestników spisku Katyliny, jedynie na podstawie nadzwyczajnych pełnomocnictw uchwalonych przez
1. Jak bym pragnął, abyś pozostał w Rzymie! Z pewnością, gdybyśmy mogli przewidzieć, co się stanie... Wtedy bowiem z łatwością utrzymalibyśmy na wodzy naszego Pięknisia, lub przynajmniej moglibyśmy poznać jego zamiary. Teraz zaś tak się rzeczy mają: lata, szaleje, sam nie wie, co robi, wielu ludziom grozi; zdaje się, że postąpi, jak mu przypadek wskaże. Gdy widzi, jak znienawidzona jest obecna sytuacja, wygląda, jakby miał wystąpić przeciw sprawcom tego stanu rzeczy; gdy jednak uprzytomni sobie ich potęgę materialną i wojskową, zwraca się przeciw nam i mnie przede wszystkim grozi to gwałtem, to sądem 1.
2. Rozmawiał z nim Pompejusz, i jak mi sam zdawał sprawę — nie mam bowiem innego świadka tej rozmowy — mówił bardzo ostro, oświadczył mu, że okryłby się hańbą zbrodniczej przewrotności, gdyby pozwolił, aby mnie groziło niebezpieczeństwo ze strony tego, którego on sam, Pompejusz, uzbroił, pozwalając mu zostać plebe-juszem. Wówczas i on, i Appiusz zaręczyli mu za moje bezpieczeństwo; jeśli Klodiusz nie dotrzyma słowa, on, Pompejusz, tak postąpi, iż wszyscy zrozumieją, że nie ma dla niego ważniejszej rzeczy od mojej przyjaźni. Powie-dział mu to i wiele podobnych rzeczy, a tamten, jak oś-wiadczył mi Pompejusz, najpierw bardzo długo się opierał, w końcu jednak się poddał i zapewnił, że nic nie
1 — za wydanie na śmierć bez sądu uczestników spisku Katyliny, jedynie na podstawie nadzwyczajnych pełnomocnictw uchwalonych przez
Strony: