(Att. II 20) Cycero do Attyka

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

Rzym, lipiec r. 53

1. W niczym nie odmówiłem Anikatowi swej pomocy, tak jak sobie życzyłeś; równie chętnie przyjąłem Nume-stiusza na przyjaciela na zasadzie twego tak gorąco napisanego listu. Cecyliuszowi staram się okazywać wszelkie możliwe względy 1. Warro spełnia moje oczekiwania, zaś Pompejusz okazuje mi przyjaźń i serdeczność. Zapytasz: "A ty mu wierzysz?" — Tak, wierzę, przekonywa mnie, bo tego pragnę. Ludzie praktyczni we wszystkich swoich historiach, naukach i nawet wierszach każą być ostroż-nym i zabraniają wierzyć; ja czynię to pierwsze, to znaczy jestem ostrożny, ale nie potrafię czynić tego drugiego — nie wierzyć 2.

2. Klodiusz ciągle grozi mi niebezpieczeństwem; Pom-pejusz twierdzi, że niebezpieczeństwa nie ma, przysięga na to i dodaje, że prędzej pozwoli się tamtemu zabić niż mnie skrzywdzić. Toczą się teraz układy; gdy tylko będzie coś pewnego, zaraz ci napiszę. Jeśli przyjdzie walczyć, wezwę cię na towarzysza trudów; jeśli zostawią mię w spokoju, nie oderwę cię od twej Amaltei3.

3. O sprawach politycznych krótko ci napiszę. Lękam się już bowiem, żeby sam papier nas nie zdradził. Na przyszłość więc, jeśli będę musiał napisać obszerniej, ukryję to w alegoriach. Teraz bowiem państwo umiera na jakąś nową chorobę: chociaż wszyscy potępiają to, co się

1 Por. list 24, przyp. 13.

2 Wyznanie bardzo szczere, a rzucające ważne i sympatyczne światło na umysłowość i charakter Cycerona.


Strony: