(Att. II 19) Cycero do Attyka

Autor: Marek Tulliusz Cyceron

Rzym, połowa lipca r. 59

1. Wiele rzeczy mnie niepokoi: zarówno zaburzenia w państwie, jak niebezpieczeństwa, które mi osobiście grożą, a których jest tysiące; lecz nie ma dla mnie więk-szej przykrości, jak wyzwolenie Stacjusza1:

Więc mojej woli — lecz mniejsza o wolę — nawet kłótni

2 ze mną

Nie zląkł się wcale?

Nie wiem, co mam począć; zresztą sprawa nie zaszła jeszcze tak daleko, jak mówią. Nie mogę się nawet gniewać na tych, których bardzo kocham; cierpię więc tylko, ale dalibóg niezmiernie. Inne moje zmartwienia mają źródło w ważnych sprawach. Groźby Klodiusza i walki, jakie zamierza ze mną stoczyć, niewiele mnie obchodzą; bo też zdaje mi się, że mogę je podjąć z całą godnością, lub też bez żadnego kłopotu uchylić się od nich. Powiesz może: „Dość już godności, jak się mówi — dosyć żołędzi3; dbaj o życie, jeśli mnie kochasz". — Ja nieszczęsny! Czemuż cię nie ma przy mnie? Nic by nie uszło twojej uwagi. Ja może nie dość jasno widzę i może zbytnio dbam o wierność swym ideałom.

2. Wiedz, że nigdy nic nie było tak niegodne, tak ha-

1 Por list 3, przyp. 5.

2 Cycero mówi tu o swoim bracie Kwintusie słowami za-czerpniętymi z komedii Terencjusza pt. Formio (w. 232).

3 Wyrażenie przysłowiowe oznaczające, że coś należy do dawno minionej przeszłości, podobnie jak czasy, kiedy ludzie, nie znając jeszcze zboża, żywili się żołędziami.

Strony: