(Att. II 12) Cycero do Attyka
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
Trzy Karczmy (Tres Tabernae), 19 kwietnia r. 59
1. Jak to? Więc oni śmią twierdzić, że Publiusz nie został plebejuszem?! To doprawdy tyrania nie do zniesienia! Niech Publiusz przyśle do mnie ludzi, co by położyli pieczęć na moim świadectwie: przysięgnę, że nasz Gne-jus, kolega Balbusa, opowiadał mi w Ancjum, że był przy tym orędownikiem. Jakże mnie ucieszyły dwa twoje listy, jednocześnie mi doręczone! Nie wiem, jakim darem mam ci się odwdzięczyć za dobrą wiadomość, lecz otwarcie wyznaję, żem ci jest dłużny.
2. Lecz patrz, co za zbieg okoliczności. Wyjechałem właśnie w święto Cerery z Ancjum na Drogę Appijską do Trzech Karczem, gdy natknął się na mnie mój kochany Kurio 1, jadący z Rzymu. W tej samej chwili zjawia się niewolnik z listem od ciebie. Tamten mnie pyta, czy nie słyszałem nic nowego. Odpowiadam, że nie. — „Publiusz — mówi — stara się o trybunat ludowy". — „Co ty mówisz?" — „Jest bardzo wrogi Cezarowi i chce wszystkie jego postanowienia obalić"2. — „Cóż na to Cezar?" —
1 Por. list 18, przy p. 1.
2 Kurio zwodzi bezwstydnie Cycerona, a on bierze to za dobrą monetę.
mówię. „Twierdzi, że wcale nie składał wniosku o jego przeniesienie do ludu". — Potem Kurio dał upust niena-wiści swojej, Memmiusza, Metellusa Neposa. Uściskałem młodzieńca i odprawiłem go, spiesząc przeczytać list. Gdzież są ci, co głoszą wyższość żywego słowa3! O ileż więcej zobaczyłem, co się dzieje, z twego listu niż z
1. Jak to? Więc oni śmią twierdzić, że Publiusz nie został plebejuszem?! To doprawdy tyrania nie do zniesienia! Niech Publiusz przyśle do mnie ludzi, co by położyli pieczęć na moim świadectwie: przysięgnę, że nasz Gne-jus, kolega Balbusa, opowiadał mi w Ancjum, że był przy tym orędownikiem. Jakże mnie ucieszyły dwa twoje listy, jednocześnie mi doręczone! Nie wiem, jakim darem mam ci się odwdzięczyć za dobrą wiadomość, lecz otwarcie wyznaję, żem ci jest dłużny.
2. Lecz patrz, co za zbieg okoliczności. Wyjechałem właśnie w święto Cerery z Ancjum na Drogę Appijską do Trzech Karczem, gdy natknął się na mnie mój kochany Kurio 1, jadący z Rzymu. W tej samej chwili zjawia się niewolnik z listem od ciebie. Tamten mnie pyta, czy nie słyszałem nic nowego. Odpowiadam, że nie. — „Publiusz — mówi — stara się o trybunat ludowy". — „Co ty mówisz?" — „Jest bardzo wrogi Cezarowi i chce wszystkie jego postanowienia obalić"2. — „Cóż na to Cezar?" —
1 Por. list 18, przy p. 1.
2 Kurio zwodzi bezwstydnie Cycerona, a on bierze to za dobrą monetę.
mówię. „Twierdzi, że wcale nie składał wniosku o jego przeniesienie do ludu". — Potem Kurio dał upust niena-wiści swojej, Memmiusza, Metellusa Neposa. Uściskałem młodzieńca i odprawiłem go, spiesząc przeczytać list. Gdzież są ci, co głoszą wyższość żywego słowa3! O ileż więcej zobaczyłem, co się dzieje, z twego listu niż z
Strony: