(Att. I 2) Cycero do Attyka
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
Rzym, po 17 lipca r. 65
1. Donoszę ci, że mi się urodził syn; Terencja 1 ma się dobrze. Od dawna nie mam już od ciebie listu. O swoich sprawach napisałem ci dokładnie już poprzednio. Zamierzam teraz bronić swego współzawodnika Katylinę2. Sę-12 Por. list 3 przyp. 6.
1 — pierwsza żona Cycerona, młodsza odeń o lat 10, wy-szła zań około r. 79.
2 Wyznanie to daje miarę braku skrupułów moralnych, z jakim w Rzymie owego czasu podejmowano się oskarżenia lub obrony w procesach politycznych i jak dalece same te procesy były areną rozgrywek osobistych i partyjnych, a nie wymiarem sprawiedliwości. Jak wiemy z poprzedniego listu (4 przyp. 5), Cycero nie miał żadnych złudzeń co do winy oskarżonego, która wydawała mu się całkowicie oczywistą; tymczasem obecnie rozważa możliwość występowania w roli jego obrońcy dla zapewnienia sobie życzliwości ewentualnego klienta. Również dalsze uwagi o składzie kolegium i intencjach oskarżyciela rzucają jak najgorsze światło na tę komedię są-dową, jaką miał być proces Katyliny, zakończony wreszcie uwolnieniem oskarżonego. Czy Cycero występował w nim ostatecznie w roli obrońcy, czy nie, tego nasze źródła nie pozwalają rozstrzygnąć w sposób jednoznaczny.
dziów mamy takich, jakich sobie życzyliśmy, przy całko-witej zgodzie oskarżyciela. Spodziewam się, że jeżeli go uniewinnią, będzie dla mnie przyjaźniej usposobiony w czasie mych starań o konsulat; jeśli stanie się inaczej, nie będę
1. Donoszę ci, że mi się urodził syn; Terencja 1 ma się dobrze. Od dawna nie mam już od ciebie listu. O swoich sprawach napisałem ci dokładnie już poprzednio. Zamierzam teraz bronić swego współzawodnika Katylinę2. Sę-12 Por. list 3 przyp. 6.
1 — pierwsza żona Cycerona, młodsza odeń o lat 10, wy-szła zań około r. 79.
2 Wyznanie to daje miarę braku skrupułów moralnych, z jakim w Rzymie owego czasu podejmowano się oskarżenia lub obrony w procesach politycznych i jak dalece same te procesy były areną rozgrywek osobistych i partyjnych, a nie wymiarem sprawiedliwości. Jak wiemy z poprzedniego listu (4 przyp. 5), Cycero nie miał żadnych złudzeń co do winy oskarżonego, która wydawała mu się całkowicie oczywistą; tymczasem obecnie rozważa możliwość występowania w roli jego obrońcy dla zapewnienia sobie życzliwości ewentualnego klienta. Również dalsze uwagi o składzie kolegium i intencjach oskarżyciela rzucają jak najgorsze światło na tę komedię są-dową, jaką miał być proces Katyliny, zakończony wreszcie uwolnieniem oskarżonego. Czy Cycero występował w nim ostatecznie w roli obrońcy, czy nie, tego nasze źródła nie pozwalają rozstrzygnąć w sposób jednoznaczny.
dziów mamy takich, jakich sobie życzyliśmy, przy całko-witej zgodzie oskarżyciela. Spodziewam się, że jeżeli go uniewinnią, będzie dla mnie przyjaźniej usposobiony w czasie mych starań o konsulat; jeśli stanie się inaczej, nie będę
Strony: