(Att. I 18) Cycero do Attyka
Autor: Marek Tulliusz Cyceron
Rzym, 20 stycznia r. 60
1. Wiedz, że niczego tak mi teraz nie brak, jak człowie-ka, z którym mógłbym podzielić się wszystkim, co mnie napełnia troską, który by mnie kochał i był rozumny; z którym mógłbym w rozmowie niczego nie udawać, nie ukrywać, nie taić. Nie ma tu przecież przy mnie brata, tak bezpośredniego i tak do mnie przywiązanego. A Metellus to nie człowiek, to
Goły brzeg, powietrze i szczera pustynia!1...
A ty, coś tak często koił swą rozmową i radą troski i niepokój mej duszy, coś mi był sojusznikiem w życiu publicznym, powiernikiem w sprawach prywatnych, uczestni-
Cytat z nie znanej bliżej tragedii rzymskiej.
kiem wszystkich mych rozmów i planów, gdzież jesteś? Tak mnie wszyscy opuścili, że tyle tylko mam wytchnienia, ile czasu spędzam z żoną, córeczką i kochanym małym Cyceronem. Bo te moje wspaniałe i blichtrem świecące przyjaźnie przydają mi blasku w życiu publicznym, lecz w domowym nie dają żadnej radości. Toteż, gdy o rannej porze dom mój jest dobrze wypełniony2 , gdy wychodzę na forum otoczony tłumem przyjaciół, w tak wielkiej ciżbie nie mogę znaleźć nikogo, z kim mógłbym i pożartowac sobie swobodnie, i westchnąć sobie bez przymusu. Dlatego cię oczekuję, tęsknię za tobą i gorąco cię zapraszam. Wiele bowiem rzeczy dręczy mię i niepokoi; wydaje mi się jednak, że mając ciebie za słuchacza będę mógł się ich poz-być w rozmowie podczas jednej przechadzki.
2. Lecz wszystkie dręczące
1. Wiedz, że niczego tak mi teraz nie brak, jak człowie-ka, z którym mógłbym podzielić się wszystkim, co mnie napełnia troską, który by mnie kochał i był rozumny; z którym mógłbym w rozmowie niczego nie udawać, nie ukrywać, nie taić. Nie ma tu przecież przy mnie brata, tak bezpośredniego i tak do mnie przywiązanego. A Metellus to nie człowiek, to
Goły brzeg, powietrze i szczera pustynia!1...
A ty, coś tak często koił swą rozmową i radą troski i niepokój mej duszy, coś mi był sojusznikiem w życiu publicznym, powiernikiem w sprawach prywatnych, uczestni-
Cytat z nie znanej bliżej tragedii rzymskiej.
kiem wszystkich mych rozmów i planów, gdzież jesteś? Tak mnie wszyscy opuścili, że tyle tylko mam wytchnienia, ile czasu spędzam z żoną, córeczką i kochanym małym Cyceronem. Bo te moje wspaniałe i blichtrem świecące przyjaźnie przydają mi blasku w życiu publicznym, lecz w domowym nie dają żadnej radości. Toteż, gdy o rannej porze dom mój jest dobrze wypełniony2 , gdy wychodzę na forum otoczony tłumem przyjaciół, w tak wielkiej ciżbie nie mogę znaleźć nikogo, z kim mógłbym i pożartowac sobie swobodnie, i westchnąć sobie bez przymusu. Dlatego cię oczekuję, tęsknię za tobą i gorąco cię zapraszam. Wiele bowiem rzeczy dręczy mię i niepokoi; wydaje mi się jednak, że mając ciebie za słuchacza będę mógł się ich poz-być w rozmowie podczas jednej przechadzki.
2. Lecz wszystkie dręczące
Strony: